Co mówią o nas

Co ludzie mówią
oThe Journey

O sukcesie „The Journey” nic nie świadczy lepiej niż historie osób, które doświadczyły jej działania dzięki przeczytaniu książki, uczestniczeniu w warsztatach lub współpracy z jednym z naszych wykwalifikowanych terapeutów „The Journey”.

Każdego dnia otrzymujemy doskonałe recenzje od osób, które uczestniczyły w warsztatach „The Journey”, i w tej sekcji przedstawiamy je także Państwu. Jeśli zechcieliby Państwo podzielić się własnym doświadczeniem uczestnictwa w warsztatach, prosimy przesyłać swoje historie na wskazany adres e-mail: infoeurope@thejourney.com

W związku z ostatnimi wytycznymi Federalnej Komisji Handlu (ang. FTC, Federal Trade Commission) pragniemy wyraźnie zaznaczyć, że poniższe listy, które otrzymaliśmy od uczestników warsztatów bazują głównie na indywidualnych doświadczeniach. Nie możemy jednak zagwarantować, że doświadczą Państwo tych samych przeżyć stosując metodę „The Journey”, która nie została poparta naukowymi faktami, dlatego nie możemy obiecywać żadnych cudownych uzdrowień.

Możemy potwierdzić jednak, że zaobserwowano wzrost naukowych badań, które potwierdzają uzdrowienie na poziomie komórkowym. Co więcej, w ciągu ostatnich 15 lat tysiące osób, które praktykowały metodę „The Journey”, doświadczyło niespotykanych, a przede wszystkim długotrwałych rezultatów. Jeśli zechcieliby Państwo odkryć w swoim ciele naturalny potencjał uzdrawiania, a także wyzwolić swój nieskończony potencjał, jesteśmy pewni, że staniecie się Państwo zagorzałymi wielbicielami tej metody.

Przyjrzyjmy się temu co mówią uczestnicy warsztatów:

Metoda ta pozwoliła mi poradzić sobie z bolesnymi sprawami z przeszłości, którym do tej pory zaprzeczałem i żyłem tak jakby one nie istniały

Jestem niezmiernie wdzięczny za to, że spotkałem na swojej drodze tę metodę. Z pewnością opowiem o niej rodzinie i przyjaciołom. „The Journey” pozwoliło mi poradzić sobie z bolesnymi sprawami z przeszłości, którym zaprzeczałem i żyłem tak jakby one nie istniały. „The Journey” to prawdziwe błogosławieństwo!

~ L.F., Saskatoon

Był to jeden z najbardziej przełomowych warsztatów w jakich kiedykolwiek brałem udział

Warsztaty „The Journey” były fenomenalne! Pozwoliły mi poczuć się na tyle pewnie abym mógł stawić czoła zarówno samemu sobie, jak i innym. To niezwykły dar. Możliwości płynące z uczestnictwa w warsztatach są niewyobrażalne. Był to jeden z najbardziej przełomowych warsztatów w jakich kiedykolwiek brałem udział! Czuję się jakbym poczuł siłę całego procesu. Jestem za to bardzo wdzięczny. Dosłownie czuję jak moje komórki się regenerują. Czuję się mocny!

~ D.F., Saskatoon

Nosiłem ten ciężar na swoich barkach przez ponad 50 lat

Dziękuję, że pokazałaś mi jak zdjąć z siebie ten ciężar, który ciążył na mnie przez ponad 50 lat. Warsztaty te przepełniają mądrość, miłość i współczucie.

~ H.D., Lestock, Saskatchewan

To był powrót do mojej duszy

Jest to proces dający życie, przepełniony prawdą, szacunkiem i świętością. Ciągle rosnę w Źródło, Duszę, Śpiew, Taniec oraz celebruję i doświadczam nowych życiowych wyzwań. To było jak powrót mojej duszy.

~ K.T., Saskatoon, Saskatchewan

Zmieniłem się ja i moja rodzina

Cudowny weekend, który zarówno zmienił, jak i dał nowe życie. Oczyszczenie duchowe na najwyższym poziomie. Jestem niezwykle wdzięczny prowadzącej za podążanie tą drogą. Zmieniłem się. Moja rodzina także. Czuję się silniejszy za każdym razem kiedy przechodzę przez Proces Podróży. Czuję się całkowicie w niego wciągnięty.

~ A.T., Cut Knife, Saskatchewan

Poradziłem sobie z rzeczą, którą ukrywałem przez długi czas

Poradziłem sobie z rzeczą, która była tajemnicą przez DŁUGI czas. Teraz czuję się wolny, a moje źródło stało się mocne. Dziś byłem w stanie zagoić ranę w sercu, którą miałem od dzieciństwa. Dziękuję i jeszcze raz dziękuję.

~ I.T., Saskatoon

Powróciłem, wraz z całą miłością, wiedzą i radością, do pierwotnego celu w życiu

Jestem dozgonnie wdzięczny. Powróciłem, wraz z całą miłością, wiedzą i radością, do pierwotnego celu w życiu. Dziękuję za to, że byliście tam dla mnie oraz za to, że daliście mi narzędzia abym znalazł drogę powrotną do domu – do mojego wnętrza.

~ J.B., Hay River

To piękny proces i uwielbiam każdą jego minutę

To były najcudowniejsze warsztaty, w których uczestniczyłam. Efekty są niesamowite – przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Proces ten cenię przede wszystkim za prostotę. Uwielbiam każdą minutę tego procesu i zdecydowanie polecam go każdemu.

~ W.M., Devon, Alberta

„Cho” opisuje moje samopoczucie od stóp to głów

Ogólnie mówiąc, „Cho” opisuje moje samopoczucie od stóp do głów. Cudownie! Dziękuję z głębi serca!

~ D.R., Saskatoon, Saskatchewan

Zaskakuje mnie siła wybuchu gniewu emocjonalnego i fizycznego

Zaskakuje mnie siła wybuchu gniewu emocjonalnego i fizycznego. Czuję się jakbym poddała się poważnej operacji chirurgicznej. Do tej pory, każdego ranka, aż 45 minut zajmowało mi pozbycie się fizycznego bólu i przejście do pozycji siedzącej. Zadawałem sobie pytanie czy „The Journey” sobie z tym poradzi? Efekty były niespodzianką. Po 2 godzinach, od kiedy zakończyłem fizyczną podróż, czuję się silniejszy – nie odczuwam żadnego bólu. Dziękuję Stwórco. Błogosławieństwo dla tych wspaniałych osób i ich dobrych serc. Kocham Was.

~ W.S., Regina, Saskatchewan

Ludzie mówią mi, że świetnie wyglądam!

Niesamowitym jest być częścią tego procesu. Każdego dnia muszę sama siebie powstrzymywać – to z powodu niesamowitej energii, która się ze mnie wydobywa. Myślę, że niektórych to odrobinę niepokoi, choć z drugiej strony twierdzą, że czują się przy mnie szczęśliwi i uwielbiają przebywać w moim towarzystwie. Niektórzy są zachwyceni i wciąż powtarzają mi, że świetnie wyglądam! Myślę, że to zasługa tego przyciągającego uczucia, które schowane jest w głębi mnie. Jeśli chcę kogoś przytulić, to robię to. Jeśli chcę się z kimś szczerze i prawdziwie przywitać, robię to – jeśli chcę dotknąć ich duszy, robię to!! Nie wiem jak wytłumaczyć to komuś innemu…Nie znajduję słów aby opisać te przeżycia. Chciałabym podziękować z głębi serca wszystkim, którzy przyczynili się do sukcesu „The Journey” – dziękuję, że daliście mojej duszy niesamowitego „kopa”!

~ Violet Naytowhow, Saskatoon, Saskatchewan

Warsztaty pomogły mi pokonać agresję

„The Journey” dało mi inne spojrzenie na życie i na potencjał, który ono niesie. Pozwoliło wejść w kontakt z samym sobą, a także pokonać napady agresji, co sprawiło, że jestem innym człowiekiem. Mam 19 lat, choć czuję, że w kwestii wiedzy mam ich dwa razy więcej, dzięki czemu mogę być przewodnikiem moich rówieśników. Czuję, że teraz nic mnie nie powstrzymuje, i że mogę osiągnąć co tylko chce, ponieważ jestem w kontakcie z otaczającym mnie światem. Dziękuję.

~ Aarol Benard, Edmonton, Alberta

Jest to najbardziej zbliżona rzecz do nieustannego pakietu uzdrawiania

Jeśli istniałby na świecie pakiet uzdrawiania społeczeństwa, byłbym pierwszą osobą, która chciałaby z niego skorzystać. Intensywne warsztaty „The Journey” są dla nas takim uzdrawianiem. Są one najbardziej zbliżone do nieustannego pakietu uzdrawiania.

~ Mark Nui, Natuashish Labrador, Canada

To, co otrzymałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania

To, co otrzymałem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Otrzymałam uzdrowienie fizyczne i duchowe. Zobaczyłam twarz Boga.

~ Patricia Roller, Aumsville, Oregon

Możemy odzyskać kontrolę nad naszym życiem

Na warsztaty „The Journey” zgłosiłam się aby uleczyć ciągły ból, a także wyczerpanie po serii nieudanych interesów i związków. Ocalona, lecz bardzo zraniona – byłam w desperackiej potrzebie. Moje życie było jedną wielką nieustanną harówką – byłam jak zamknięta w szklanej klatce, przykuta łańcuchem do młyna. Nie wiedziałam z czego zrobione są ściany tej klatki, ani nie wiedziałam, gdzie jest początek łańcucha. Wiedziałam tylko, że gdzieś jest.
Przeczytałam setki książek, uczęszczałam na różne warsztaty, zatrudniłam osobistych trenerów, studiowałam wiele religijnych i duchowych aspektów – wciąż bez odpowiedzi. Wtedy natrafiłam na książkę Brandon Bays „The Journey”. Do dalszego poznawania „The Journey” zachęciło mnie moje pragnienie nauczenia się jak uzdrowić umysł w procesie uzdrawiania ciała i umysłu. Moja praktyka chiropraktyka skupiała się głównie na ciele. Pomyślałam więc, że warsztaty „The Journey” nauczą mnie, pokażą narzędzia, dzięki której poznam techniki uzdrawiania drugiej części tego równania.
Nim się obejrzałam, proces ten roztrzaskał moją szklaną klatkę na drobne kawałeczki, zerwał ciężkie łańcuchy, a także sprawił, że stałam się lepszym lekarzem. Zrzuciłam również parę kilogramów!
Dla uzdrawiania ciała i umysłu uczenie się Procesu Podróży jest jak nauka posługiwania się narzędziami dla stolarza – jak tylko nauczy posługiwać młotkiem, piłą i poziomnicą, może śmiało wykonywać przedmioty, które chce. W przypadku Procesu Podróży możemy otworzyć się na życie tak dogłębnie i całkowicie jak tylko chcemy. Wolność jest nasza.
Główną częścią Procesu Podróży jest najpotężniejsza z ludzkich umiejętności – umiejętność przebaczania. Proces Podróży jest jedynym, który uczy jak w prosty sposób osiągnąć całkowite przebaczenie, które poniesie za sobą prawdziwą pokorę i pokój. Nie ważne z jakim problemem się borykamy, Procesy Podróży, w sposób wytworny, a jednocześnie prosty, pomogą przywrócić nam wolność i radość. Dadzą nam siłę aby się otworzyć, zrelaksować i postrzegać wydarzenia naszego życia jako nam niezagrażające i niedestrukcyjne. Możemy odzyskać kontrolę nad naszym życiem.
W Procesie Podróży nie chodzi o schemat, którym mamy podążać, o guru, którego mamy naśladować, czy o ramy, w które mamy się wpasować. Nauki te nie są ani zagadkowe, ani magiczne. Brandon Bays opisała je jasno i w sposób dokładny w swojej pięknej książce „The Journey”.
Jesteś osobą niezależną? Lubisz samemu dążyć do celu? Kup tę książkę i naucz się technik Procesu Podróży.
Lubisz atmosferę warsztatów? Jeśli tak jak ja pragniesz nauczyć się podstaw pod okiem doświadczonych prowadzących, zapisz się na weekend intensywnych warsztatów „The Journey”. Bez wątpienia, podstawowe umiejętności możesz zdobyć, a także je utrwalić, w ciągu jednego weekendu. Jak tylko je zrozumiesz, będziesz w stanie korzystać z nich kiedykolwiek i gdziekolwiek. Umiejętności te są twoim skarbem – udoskonalaj je i korzystaj z nich przez całe swoje życie.

~ Linda Ehlers, akredytowany terapeuta „The Journey”, Palos Hills, Illinois

Już korzystałam z „The Journey”, a jeszcze o tym nie wiedziałam

Zastanawiałam się „dlaczego właściwie zapisałam się na te warsztaty?” Już prawie z nich zrezygnowałam. Mój umysł podpowiadał mi: „robisz już program oczyszczania, dlaczego chcesz się obciążać?” Powiedziałam jednak mojemu umysłowi aby się wycofał, ponieważ „teraz, w ciągu kolejnych 30 dni, to moja dusza przejmuje kontrolę.” Już wtedy korzystałam z „The Journey”, a jeszcze o tym nie wiedziałam. Łaska Boża przygotowywała mnie już wcześniej – zanim informacja ta dotarła do mojego umysłu. Jestem taka wdzięczna!

~ Encita Gonzalez, The Woodlands, Teksas

Jest to łatwy dostęp do wewnętrznego uzdrawiania emocjonalnego i fizycznego, z którego nieustannie można korzystać

Mam ogromny szacunek do Procesów Podróży. Jest to bez wątpienia najważniejszy czynnik procesu uzdrawiania wszystkich osób, które szukają łatwego dostępu do wewnętrznego uzdrawiania emocjonalnego i fizycznego, z którego nieustannie można korzystać.

~ Paula Beller, Battle Creek, Michigan

To Święty Graal uzdrawiania

Wow! Mój świat wywrócił się do góry nogami! To Święty Graal UZDRAWIANIA.

~ Elise Pittleman, Nowy Jork

Teraz rozumiem i dostrzegam moją własną wewnętrzną wartość

Proces Podróży pomógł mi zrozumieć i dostrzec moją własną wewnętrzną wartość.

~ Alison Dere-Waechter, Tillsonburg, Ontario

Poziom zmian jest niespotykany i bardzo cenny

~ Thomas Minde, dr, Chelsea, Ontario

Zmiana życia w każdym aspekcie – fizycznym, mentalnym i duchowym

Cudowny! Dla mnie jest to zmiana życia w każdym jego aspekcie – fizycznym, mentalnym i duchowym. „The Journey” pomogło mi odnaleźć siebie, a także tę wszechogarniającą miłość, która drzemała we mnie. Pomogło mi zdać sobie sprawę z mojej mocy uzdrawiania innych, a także zrozumieć mój życiowy cel. Pomogło mi całkowicie uleczyć i uwolnić emocje, które sprawiały, że byłam wobec siebie krytyczna. Odnalazłam kochającą cząstkę siebie.
Dzięki „The Journey” nastąpiło uzdrowienie fizyczne i emocjonalne za co jestem niezmiernie wdzięczna. Teraz jestem gotowa aby wyruszyć w dalszy etap mojej podróży w życiu – tym razem tylko z miłością i wdzięcznością. Dziękuję, dziękuję, dziękuję.

~ Kelly McCosh

Nigdy w życiu nie czułem się tak „ożywiony”

Nigdy w życiu nie czułem się tak „ożywiony”, więc dziękuję, dziękuję, dziękuję.

~ Ted Bowser, Detroit, Michigan

Ból w okolicach szyi/gardła ustąpił w blisko 97%

To było niesamowite. Były to moje drugie warsztaty i nie spodziewałam się, że dojdę tak daleko w Procesach Podróży. Otrzymałam wiele świadomości, a także uzdrowienia. Ból w okolicach szyi/ gardła ustąpił w 85% wczoraj. Dziś natomiast wyniki pokazują 97%, więc jutro zapewne zniknie całkowicie.

~ Elizabeth Channin, New Jersey

Bardzo pomocne i praktyczne

Doświadczenie, które całkowicie zmienia życie. Bardzo pomocne i praktyczne. Już dawno nie czułam się tak świetni – tak całkowicie świeżo. Ciężko ująć słowami niezwykłość tego doświadczenia i to, co mnie dzięki niemu spotkało. Wiem natomiast, że jestem niesamowicie wdzięczna, że mogłam uczestniczyć w tych warsztatach.

~ Alecia, Nowy Jork

Nie mogłam nikomu powiedzieć o tych rzeczach

W końcu mogłam się otworzyć i opowiedzieć o rzeczach, o których wcześniej nikomu nie mogłam powiedzieć.

~ Joan, Nowy Jork

Cudowny! Niewiarygodny dar dla Ziemi!

~ Ron Levy, Kanada

Jestem nie tylko pod wrażeniem samych warsztatów, ale także wiedzy i technik, których mnie nauczono

Wow, wow, wow! Warsztaty te przeszły moje najśmielsze oczekiwania.Jestem nie tylko pod wrażeniem samych warsztatów, ale także wiedzy i technik, których mnie nauczono.

~ Caly Lehrer, New Jersey

Nigdy nie sądziłam, że proces uzdrowienia dosięgnie mnie po 43 latach całkowitego zwątpienia

Na warsztatach pojawiłam się oczekując kilku dobrych rad, pomysłów i mądrości, jednak nigdy nie sądziłam, że proces uzdrowienia dosięgnie mnie po 43 latach całkowitego zwątpienia w jego występowanie. To było „to”. To było źródło, którego szukałam przez dłuuugi czas! Jestem wolna – wolna aby żyć, kochać, latać…cierpieć, płakać, tańczyć, uzdrawiać, tworzyć, uzdrawiać oraz żeby ponownie być jednością z Bogiem i światem.

~ Tammy Alto, Massachusetts

Wiem, że mogę przestać „szukać” na zewnątrz

Wiem, że mogę przestać „szukać” na zewnątrz, wystarczy spojrzeć do wnętrza – jest tam coś o czym wiedziałem od zawsze, jednak teraz widzę to wyraźniej.

~ Johnathon Hughes, New Jersey

Mogłam wskazać w moim ciele dawny problem, który powodował ogromny ból

Intensywne warsztaty „The Journey” wpłynęły na zmianę mojego życia. Mogłam wskazać w moim ciele dawny problem, który czasami powodował ogromny ból. Efekty, które zaczynam odczuwać są cudowne.

~ Janis Martinez, Teksas

Było to najbardziej wyzwalające doświadczenie w całym moim życiu.

~ Marc O’Connor, Kalifornia

Mój słuch się wyostrzył – słyszę odgłos upadającej szpilki

Patrzę na świat szerzej niż wczoraj, mój słuch się wyostrzył – słyszę odgłos upadającej szpilki, a moje serce obejmuje cały świat. Dziękuję.

~ Shelly Barack, Kalifornia

Żałuję, że nie zapisałam się na te warsztaty 10 lat temu!

To było niesamowite! Żałuję, że nie zapisałam się na te warsztaty 10 lat temu!

~ Leticia Ambrose, Kalifornia

To było najbardziej oświecające doświadczenie jakie miałam

To było najbardziej oświecające doświadczenie jakie miałam. Czuję się jak całkowicie nowa osoba.

~ Sarah, Alberta

Dziękuję za wybudzenie mnie z głębokiego letargu

Słowa nie są w stanie opisać mojej MIŁOŚCI i głębokiej WDZIĘCZNOŚCI, którą dla Was mam. Dziękuję za wybudzenie mnie z głębokiego letargu.

~ Yiota Papas, New Jersey

Nigdy nie wróciłam z tak dużą dawką nadziei – a nie tylko chwilowym rozradowaniem

Przez wiele lat (obecnie mam 69) sama radziłam sobie ze swoimi problemami – poznałam także różne procesy uzdrawiania, których efekty były różne, jednak nigdy nie wracałam z tak dużą dawką nadziei – a nie tylko chwilowym rozradowaniem. Dziękuję bardzo za cudowne „pudełko z narzędziami”, a także za wskazówki jak tego „pudełka” używać.

~ Sonia Kindrachuk, British Columbia

W końcu wybaczyłem swojemu największemu wrogowi – Sobie

Tak proste ćwiczenia, a taki wielki wpływ! Po raz pierwszy patrzę ludziom w oczy i pozwalam im robić to samo. Wyobraźcie sobie! To co uderzyło mnie najbardziej to to, że dotykałem ludzi…Taki bezużyteczny ja, który zawsze powtarzał, że nie zasługuje na zainteresowanie innych. Cudowne doświadczenie, dzięki któremu w końcu wybaczyłem swojemu największemu wrogowi – Sobie. Teraz mogę rozpocząć proces uzdrawiania wiedząc, że będę w pełni wspierał moje „wewnętrzne dziecko”, które zawsze zaniedbywałem. Dziękuję!

~ Andree Myette, Ontario

Poznałam technikę, która pozwoliła mi wyzwolić się od piekła, w którym żyłam

Doświadczenie to ma ogromny wpływ na jakość mojego życia. Poznałam technikę, która pozwoliła mi wyzwolić się od piekła, w którym żyłam.

~ Ernestine Woodward, Michigan

Jestem totalnie zaskoczony zmianami i świadomością, którą odczuwam

Jestem totalnie zaskoczony zmianami i świadomością, którą odczuwam. Zbyt wiele było różnic między potrzebami generowanymi przez mój umysł, a potrzebami mojego ciała.

~ Tom Cole, Ontario

Dziś czuję, że moje życie zaczyna się od nowa

Dziś czuję, ze moje życie zaczyna się od nowa i zastanawiam się tylko jakie radosne wydarzenia wniesie do mojego życia wdzięczność.

~ Michele Bohm, Ontario

Wyzwoliłem w sobie zapomniane dziecko

Wyzwoliłem w sobie zapomniane dziecko, które przypomina mi o moich życiowych celach.

~ Alan Davis, dr, Ontario

Zawody zmiany życia i ulepszania duszy

Zawody zmiany życia i ulepszania duszy. Świetne!

~ Chris Leigh-Smith, Calgary, Alberta – instruktor sztuk walk

Pozbyłam się wielu barier

Zupełnie nie zastanawiałam się nad tym czego doświadczę podczas weekendu z warsztatami „The Journey”. Przyszłam na nie z otwartym umysłem, choć miałam pewne poważne obawy czy zdołam efektywnie przejść przez ten proces, a co ważniejsze, czy będę odpowiednią osobą. Teraz jestem zdumiona głębokością moich przeżyć – pozbyłam się wielu barier.

~ Sandy Bowdle

To zmieniło moje życie

Kiedy dotarliśmy tego ranka na intensywne warsztaty „The Journey”, powietrze było zupełnie inne. Mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w domu, choć byliśmy uczestnikami pełnego programu. Z każdym pozytywnym wydarzeniem mieliśmy wrażenie, że jesteśmy częścią czegoś ważnego – uzdrawiającego, świętego, czegoś, co było celem naszego pobytu.
Moja żona Clarie i ja pomagamy innym ludziom – zarówno w naszej lokalnej społeczności, jak i na szerszą skalę. Stosujemy zasady i techniki, których zostaliśmy nauczeniu podczas warsztatów „The Journey”. Dzięki nim mogliśmy dalej przekazać te mądrości światu.
Każdego dnia „The Journey” wpływa zarówno na nas, jak i na naszych podopiecznych. To jak kręgi na wodzie, które powstają po wrzuceniu do niej kamienia – coraz więcej osób z naszej społeczności, naszej rodziny, naszych przyjaciół i klientów korzysta z mocy „The Journey” i poprawia swoje życie. Dzięki temu zaobserwowaliśmy alkoholików i narkomanów, którzy chcą walczyć z nałogiem; małżeństwa, które dzięki „The Journey” przetrwały ciężkie chwile; pacjenta z zaburzeniami bipolarnymi, który teraz żyje pełnią życia i jest radosny; chłopca z ADHD, który odstawił leki i cieszy się normalnym dzieciństwem; pacjentkę, u której zdiagnozowano nowotwór, która teraz korzysta z uroków życia; mężczyznę, który przezwyciężył dobijający żal po śmierci żony, z którą przeżył 64 lata oraz samotnika, który odnalazł radość i wolność, a także przezwyciężył depresję dzięki pomaganiu innym. Wszyscy Ci ludzi stali się częścią naszego codziennego życia z „The Journey” – nazywamy ich „naszymi cudami”, które przytrafiają się nam każdego dnia.

~ Bob Levy, praktykujący „The Journey”

Wyzwala umysł i ciało

„The Journey” czytałem w trakcie rekonwalescencji po tym, jak wykryto u mnie guz rdzenia kręgowego. Książka ta zmieniła moje życie – szczególnie wspominając sytuacje z przeszłości, z którymi nie radziłem sobie zbyt dobrze. Książka ta wyzwala umysł i ciało.

~ G.A., Christchurch

Wierzę, że „The Journey” pozwoliło mi pokonać depresję i negatywne myślenie o sobie

Wierzę, że „The Journey” pozwoliło mi pokonać depresję i negatywne myślenie o sobie. Konflikt w związku dał mi do zrozumienia, że wciąż noszę w sobie nierozwikłane problemy i schematy zachowań z okresu dzieciństwa, które obecnie nie są pomocne. Czuję, że „The Journey” dało mi pewnego rodzaju zrozumienie mojego dzieciństwa, a także moich rodziców. Dzięki przebaczeniu mogę iść dalej. Czuję się jakby wielki kamień spadł z mojego serca. Życie stało się bardziej znośne i radosne.

~ E.S., Christchurch

Piękne, spełniające doświadczenie

Jest to bardzo piękne i spełniające doświadczenie. Na początku miałem poważne wątpliwości czy jestem odpowiednim kandydatem do zgłębiania nauk „The Journey”, jednak okazało się, że moje doświadczenie było pozytywne, pełne otaczającej mnie miłości i zrozumienia. Otworzyłem się na wiele spraw i czułem się z tym świetnie.

~ Anon

Dusza mądrości, zaproszenie do wielkości i spełnienia były wszystkim

Dusza mądrości, zaproszenie do wielkości i spełnienia były wszystkim. Jako terapeuta byłam w stanie wyłapać wszystkie nowe aspekty, które pozwoliły pogłębić moje zrozumienie dotyczące zastosowania konceptów i zasad, które towarzyszą zarówno podróży emocjonalnej, jak i fizycznej.

~ Sandy Jones, British Columbia

Dotarłam do źródła moich emocji – głębiej niż kiedykolwiek wcześniej

Wow! Kontynuując proces fizyczny, wraz ze wszystkimi pomniejszymi, o których uczyliśmy się na warsztatach, dotarłam do źródła moich emocji – głębiej niż kiedykolwiek wcześniej. Efekty były wspaniałe.

~ Ginnette Sequin, Ontario

Wiele nadziei na przyszłość

Dzięki technikom, które teraz posiadam, a także tym, których nauczyłam się dzięki warsztatom Zaawansowanych Umiejętności, mam wiele nadziei na przyszłość (których do tej pory nie miałam).

~ Tanya Strand, British Columbia

W końcu się udało

Spełniło się moje marzenie aby odnaleźć wewnątrz siebie prawdziwą miłość i w końcu się udało!

~ Marie-Josee Sevigny, Ontario

Teraz już wiem, że niemożliwe nie istnieje

Teraz już wiem, że niemożliwe nie istnieje…Warsztaty te obfitowały w dużą ilość informacji – w pewnym momencie myślałem, że niemożliwym jest nauczenie się tego wszystkiego przed egzaminami na starszego terapeutę. Kiedy zacząłem zadawać pytania, czułem, że mógłbym recytować odpowiedzi tak, jakbym opracowywał je latami, a nie w przeciągu kilku godzin – na tym polega piękno tych warsztatów! Wystarczy tylko zadawać pytania, a osoba, z którą współpracujesz wykonuje całą pracą. To szaleństwo, lecz to działa! Jesteś tam aby doświadczać piękna kiedy inni odkrywają swoje dusze i prawdę o sobie po to, aby mogli być wolni.

~ Corey Carlson, Battle Creek, Michigan

Z warsztatów „No Ego” wyszłam z wieloma darami

Jestem pod wrażeniem całego tygodnia. Treść programu warsztatów „No Ego” oraz sposób ich prowadzenia były fenomenalne. Wiele wysiłku zostało włożone w to aby te warsztaty były nie tylko przemianą, ale także rozrywką. Bawiłam się znakomicie – tym bardziej, że nikt z nas nie wiedział czego się spodziewać (niektórzy nawet spodziewali się najgorszego! :) ).
Kto mógł pomyśleć, że głębokiemu odczuwaniu przemian może towarzyszyć dobra zabawa i beztroska? Odrzuciłam fałszywe przekonanie, że warsztaty te to tylko ciężka praca.
Od pierwszego dnia, moc warsztatów była widoczna – energia, która powstała w pomieszczeniu, stworzyła uczucie miłości i wzajemnego wsparcia – bez zbędnego wysiłku mogłam otworzyć się i w pełni zaangażować w ćwiczenia. Nawet w ciągu tych kilku momentów, kiedy przemawiało przeze mnie moje Ego, mogłam szybko odnaleźć siebie, spojrzeć w swoje wnętrze, które podpowiadało mi jak się otworzyć i zrozumieć moje czyny i powody postępowania.
Od zawsze wiedziałam, że moim zachowaniem rządzi strach, lecz nigdy nie znałam powodów takiego stanu rzeczy. Teraz czuję ulgę wiedząc, że mogę już przestać się nad tym zastanawiać. Nigdy nie pomyślałabym, że wyzwolenie mojego Ego może prowadzić do takiej wolności. Obserwuję ten proces nieustannie i wiem, że mam wybór między Prawdą i tym, kim chcę być oraz Prawdą i nieustannym wyzwalaniem siebie od fałszywej osobowości. Wybór jest oczywisty :)
Odczuwam także współczucie wobec samej siebie (oraz innych). Długo wzbraniałam się przez byciem tą, która „daje pierwszeństwo umysłowi.” Moje myśli i moc fałszywego umysłu kontrolowały mnie i ograniczały, więc myśl, że mogłabym pozwolić im kierować moim życiem była przerażająca. Jednak Brandon przekonała mnie do idei „Czystej Świadomości” – dzięki której poczułam, że chcę żyć głębiej. Chciałam otworzyć się i żyć ideą „Czystej Świadomości”. Poczułam nadzieję i radość narodzenia się od nowa…Po raz pierwszy w życiu poznałam prawdziwą siebie… Pozwoliłam samej sobie porzucić wszelkie opory i żyć w taki sposób, który do tej pory negowałam.
Kiedy skończyliśmy sesję zadzwoniłam do rodziny i zostawiłam im wiadomość. Powiedziałam im jaka jestem szczęśliwa i że bardzo ich kocham. Powtórzyłam dwukrotnie „Kocham Was”, ponieważ czułam, że muszę tak zrobić. Czułam każde wypowiadane słowo. Jestem Wam bardzo wdzięczna.
Dziękuję Wam jeszcze raz za miłość i troskę, za to, że tak pięknie docieracie do każdego z nas, za to, że wspieracie nas, za to, że jesteście. Nigdy wcześniej nie czułam się tak bezpiecznie jak podczas tego tygodnia. Głęboko wierzę, że ta wypełniona miłością i bezpieczeństwem przestrzeń, którą stworzyliście, pozwoliła mi otworzyć się i doświadczyć wielu zmian, dotrzeć do mojej świadomości i obudzić moją Duszę.
Z warsztatów „No Ego” wróciłam z wieloma darami. Nigdy wcześniej nie czułam się tak błogosławiona jak teraz. Kocham Was i bardzo Wam dziękuję

~ Joane

To doświadczenie było budujące i inspirujące

Właśnie wróciłam z intensywnych warsztatów „The Journey” prowadzonych przez Brandon Bays w Auckland, które były do-sko-na-łe!
Tak!
140 uczestników. 70 trenerów, jednym z nich była Brandon Bays. Warsztaty przepełnione były miłością i świadomością.
Miałam pełny obraz tego, co mnie czeka – książkę Brandon czytałam kilka razy, a także miałam zaszczyt przeprowadzać z nią styczniowy wywiad dla ‚The Yoga Lunchbox’. Jednak podczas warsztatów byłam pod ogromnym wrażeniem.
Brandon sprawiała, że każdego dnia siedzieliśmy jak zaczarowaniu od 9 do 20, a terapeuci nauczali nas historii „The Journey”, masowali, byli przewodnikami medytacji, zachęcali nas do praktykowania Sankirtan, sprawiali, że drżeliśmy, tańczyliśmy dla Śakti, a także przechodziliśmy przez Proces Podróży.
Podczas warsztatów, każda osoba w pomieszczaniu doświadczyła obecności Łask, Źródła, Miłości, Boga, Wszechświata, Świadomości, Radości i Błogosławieństwa…
Brandon pozwoliła nam pozbyć się naszego ego, dzięki czemu możemy stać się tym, kim jesteśmy naprawdę.
To doświadczenie było budujące, mistrzowskie i inspirujące.

~ Kara-Leah Grant, wydawca Lunchbox, pisarka i trenerka jogi

To doświadczenie było budujące i inspirujące

Właśnie wróciłam z intensywnych warsztatów „The Journey” prowadzonych przez Brandon Bays w Auckland, które były do-sko-na-łe!
Tak!
140 uczestników. 70 trenerów, jednym z nich była Brandon Bays. Warsztaty przepełnione były miłością i świadomością.
Miałam pełny obraz tego, co mnie czeka – książkę Brandon czytałam kilka razy, a także miałam zaszczyt przeprowadzać z nią styczniowy wywiad dla ‚The Yoga Lunchbox’. Jednak podczas warsztatów byłam pod ogromnym wrażeniem.
Brandon sprawiała, że każdego dnia siedzieliśmy jak zaczarowaniu od 9 do 20, a terapeuci nauczali nas historii „The Journey”, masowali, byli przewodnikami medytacji, zachęcali nas do praktykowania Sankirtan, sprawiali, że drżeliśmy, tańczyliśmy dla Śakti, a także przechodziliśmy przez Proces Podróży.
Podczas warsztatów, każda osoba w pomieszczaniu doświadczyła obecności Łask, Źródła, Miłości, Boga, Wszechświata, Świadomości, Radości i Błogosławieństwa…
Brandon pozwoliła nam pozbyć się naszego ego, dzięki czemu możemy stać się tym, kim jesteśmy naprawdę.
To doświadczenie było budujące, mistrzowskie i inspirujące.

~ Kara-Leah Grant, wydawca Lunchbox, pisarka i trenerka jogi

„The Journey” pokazało mi świat o jakim nie śniłam

Jako psychiatra zawsze wierzyłam, że najbardziej .skuteczna psychoterapia musi być powolna, a czasem także wspomagana lekami, które mogą pomóc, lecz mogą tylko zaleczyć nasze najgłębsze rany emocjonalne i fizyczne.
Warsztaty „The Journey” odmieniły życie zarówno moje, jak i osób, z którymi miałam zaszczyt pracować podczas tych warsztatów. „The Journey” pokazało mi świat o jakim nie śniłam. Jestem niezwykle wdzięczna i pełna szacunku dla miłości i wolności, która płynie z tych warsztatów.

~ Nan Goldstein, dr, praktykująca „The Journey”, New Jersey

Czuję się jak kobieta ze skrzynką z narzędziami

Zmieniłam się – od „sierotki Annie” do „Annie – chwyć za swoją broń”. Broń wypełniona jest nieskończoną amunicją – głosem, odwagą, siłą, samoświadomością, wysoką samooceną i bezwarunkową miłością. Jestem pełna szacunku dla cudownej łaski Boga – podczas warsztatów poczułam, że robię krok w Jego kierunku. Stał tam z otwartymi ramionami.
Latem przeszłam przez silny proces, dzięki któremu, przy ognisku ujrzałam postać ojca, który popełnił samobójstwo 28 lat temu. Sądziłam, że wybaczyłam mu, jednak prawda okazała się być zupełnie inna. Mój ojciec opuścił mnie – nie pożegnał się, nie zostawił listu pożegnalnego, nie zostawił niczego. Odwróciłam się od Boga. Sądziłam, że skoro ojciec był mężczyzną, nie mogę pozwolić aby inny mężczyzna sprawował nade mną ojcowską pieczę. Dwadzieścia osiem lat chodziłam do kościoła, siadałam w ławie, organy rozbrzmiewały, nauczałam w Szkółce Niedzielnej, lecz poczułam nagle pustkę. Nazywałam się Chrześcijanką, lecz tylko dlatego, że tak wypada. Nie miałam żadnych uczuć wobec Boga. Moje serce było zimne jak lód. Nie akceptowałam Go. Drzwi mojego serca były zamknięte dla Niego.
Teraz czuję wypełniona Jego Łaską. Czuję. Zrzuciłam z siebie niepotrzebne warstwy, poczułam ciepło, zobaczyłam światło, poczułam się bezpiecznie i spokojnie. Czuję się jak kobieta ze skrzynką z narzędziami.
Weekend. Te same osoby przy ognisku, a ja czuję ich przebaczenie. Cudowna Łaska.
Chciałabym aby w moim życiu nieustannie gościły doświadczenia, które zdobywam dzięki „The Journey”. Czuję, że tego chcę i wiem, że tak się stanie.

~ Annie

Łaska towarzyszyła mi od zawsze, jednak dopiero teraz może na mnie w pełni oddziaływać

Parę dni zajęło mi dojście do siebie po tym niezwykle radosnym odkryciu, które towarzyszyło mi w trakcie Procesu Podróży. Jestem niezwykle wdzięczna, że mogłam spotkać Was i Brandon na tym etapie mojego życia. Przez 50 lat próbowałam znaleźć drogę do prawdy, jednak dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że proces ten trwa przez całe życie. Wy pozwoliliście mi dostrzec te zakamarki, w których pojawiają się przeszkody.
Marzyłam o tym doświadczeniu przez lata – jak o tym myślę, dochodzę do wniosku, że była to bardziej prośba o pomoc do mojego głębszego ‚ja’ w momentach zwątpienia. Jednak zdałam sobie sprawę, że łaska towarzyszyła mi od zawsze, jednak dopiero teraz może na mnie w pełni oddziaływać. Chciałabym kontynuować proces odkrywania mojego potencjału.
Słowa nie oddadzą moich uczuć i tego jak bardzo Wam dziękuję.

~ Carol D.

Po raz pierwszy w życiu jestem pewna siebie

Całe życie poszukiwałam tego kim jestem – moich przekonań i nadania kierunku życiu. Podróżowałam do Indii, medytowałam, poszukiwałam duchowego i emocjonalnego pokrewieństwa – zawsze w cieniu depresji. Przez niektórych postrzegana byłam jako duchowy nauczyciel, co dziś wiem, że jest kłamstwem. Tak bardzo chciałam pracować z innymi, jednak nie mogłam – nie potrafiłam przezwyciężyć strachu, że moja osoba to dla nich za mało (co było nieprawdą). Im bardziej poszukiwałam, tym większe towarzyszyło mi uczucie porażki, zagubienia i żalu o to, że nie jestem tą osobą, którą mogłabym być.
Proces doświadczeń i życia z „The Journey” dał mi nowe życie. Program sprawił, że odnalazłam spokój i doceniłam to, kim jestem. Po raz pierwszy w życiu jestem pewna siebie. „The Journey” pozwoliło mi wybrać sposób definiowania siebie – już nie próbuję, lecz robię. Już nie poszukuję, lecz żyję.
Pewnego dnia usłyszałam, że „twoje życie jest darem od Boga, a to co z tym zrobisz jest twoim darem dla Niego.” „The Journey” pozwoliło mi wydobyć ten dar – wewnętrzną wiedzę, siłę, wybór i znaczenie. Życie jest piękne.

~ Vicki Lichtman, Floryda

Lżejsza, Jaśniejsza, Lepsza, Silniejsza

Po pracy z „The Journey” zrozumiałam, że „jest wiele okazji do świętowania”. Przed pracą z „The Journey” wydawało mi się, że to tylko głupie myśli, które nadmiernie tłoczą się w mojej głowie, która mnie kontrolowała – teraz powróciłam do swojej własnej osobowości. Lżejsza, jaśniejsza, lepsza, silniejsza – cudowna mała dziewczynka wciąż we mnie drzemie. Jestem teraz w zupełnie innym miejscu – gdzieś, gdzie jest ciepło, przytulnie, spokojnie i życzliwie. To miejsce nazywa się domem i nigdzie nie będzie nam lepiej.

~ Marged Richards, dziennikarka

Będziesz myślał sercem

Polecam „The Journey” każdemu kto jest gotowy stawić czoła tej technice. Może ta technika nie uczyni Cię bogatym, ale da coś więcej – wskaże drogę do samego środka. Dzięki niej będziesz myślał sercem – to w nim odbywa się proces uzdrawiania. Brandon prosi jedynie o to abyś „zanurzył stopę w Źródle” – to wystarczy aby zatrzymać Cię na zawsze.

~ Jason Love, artykuł dla czasopisma ‚Spirituality an Health’

„The Journey” oddało mi moje życie

„The Journey” oddało mi moje życie. Wcześniej czułam się tak, jakbym była kontrolowane przez życie – jakbym była jego poddaną. Teraz wszystko się zmieniło. Odkryłam wewnętrzną wolność i radość. Czuję, że dostałam drugą szansę aby przeżyć życie po swojemu.

~ Laurie Siemers, Manager

Czułam jakbym odbywała intymną rozmowę z Brandon

Kiedy czytałam „The Journey”, czułam jakbym odbywała intymną rozmowę z Brandon. Jej odwaga aby odwrócić swój los i podzielić się zdobytą wiedzą sprawiły, że czytam tę książkę ponownie! Jestem dogłębnie poruszona.

~ Becky Robbins, pisarka i prelegentka

Książka Brandon jest inspirująca i ekscytująca

Książka Brandon jest inspirująca i ekscytująca. Pozwala spojrzeć głęboko w serce aby nauczyć się żyć pełnią życia w świecie, który często daje nam zbyt mało, a zbyt wiele odbiera – włączając w to zdrowie, które utrzymuje nas przy życiu. Jej książka to dar dla nas wszystkich

~ Timothy J. Forbess, przewodniczący Narodowego Stowarzyszenia Medycyny Alternatywnej, Waszyngton

Cóż za przebudzenie

Cóż za przebudzenie – dzięki niemu żyję pełnią życia!

~ John Burhess, inżynier

W końcu poczułam się wolna

Po obcowaniu z „”The Journey”” poczułam się jakbym wzięła długą kąpiel – jakby ktoś mnie oczyścił. Moje serce poczuło się uzdrowione. Chciałam tańczyć, śpiewać, świętować…W końcu poczułam się wolna.

~ Suzy G., dziennikarka „The Sunday Times”

Proces podróży jest zasadniczo prostą techniką

Proces Podróży jest zwodniczo prostą techniką, która w jak najkrótszym czasie umożliwia samouzdrowienie emocjonalne i fizyczne. Każdy może się jej nauczyć i ją stosować. Z głębi serca polecam każdemu tę technikę.

~ Ian Watson, współzałożyciel the Lakeland College for Homeopathy, autor “A Guide to the Methodologies of Homeopathy”

Wewnętrzny spokój i miłość

Nigdy nie marzyłem ani nie wierzyłem, że mogę doświadczyć tak wielkiej ilości miłości. Nigdy wcześniej nie znałem uczucia wewnętrznego spokoju i dogłębnej miłości.

~ Rowen

W skali od 1 do 10 warsztaty te otrzymują 10!

Na palcach jednej dłoni mogę policzyć osoby, które spotkałam w swoim życiu przed warsztatami, które chciały pomagać innym i od których biła radość i miłość. Jestem niezmiernie wdzięczna za możliwość poznania Was. W skali od 1 do 10 Wasze warsztaty otrzymują 10! Dziękuję z głębi serca!

~ Jill L

Przed warsztatami znęcano się nade mną

Przed warsztatami „The Journey” znęcano się nade mną – miałam dwóch mężów, którzy znęcali się nade mną fizycznie i psychicznie. Kiedy opuściłam mojego drugiego męża wiedziałam, że znalazłam się na rozdrożu. Jednak chciałam stawić czoła swoim demonom i dowiedzieć się co stało za tym, że mężowie się nade mną znęcali. Pierwszym krokiem ku wolności było przyznanie się przed samą sobą, że byłam niekochana. Dzięki „The Journey” poznałam sposoby aby pozbywać się bólu, a także wybaczać osobom z mojej przeszłości oraz samej sobie. Nauczenie się pokochania samej siebie zmieniło moje życie i życie innych.

~ Lesley Strutt

„The Journey” zbliżyło nas do siebie

W niedzielę, moja żona i ja świętowaliśmy 23 rocznicę naszego ślubu. Zazwyczaj chodziliśmy na plażę. Jednak tym razem postanowiliśmy spędzić ten dzień na intensywnej pracy z „The Journey”. Było to niezapomniane przeżycie, które zbliżyło nas do siebie bardziej niż niejeden wypad na słoneczną plażę. Dziękuję!

~ Tom Dominique, Michigan

Bardzo bezpieczny i pełen szacunku proces, który jest dopełnieniem naszego życia

Wraz z moim mężem Arsene, chorującym na białaczkę, natknęliśmy się na „The Journey” tuż przed przeszczepem komórek. W trakcie Procesu Podróży, a także innych metod uzdrawiania, Arsene zauważył, że proces jego rekonwalescencji jest szybszy i bardziej owocny. Metoda „The Journey” zapewniła mu narzędzia do pokonywania problemów emocjonalnych, które zagnieździły się w jego pamięci komórkowej – dokładnie w szpiku kostnym.
Praca z „The Journey” była niezwykle owocna i pomocna zarówno dla nas, jak i dla naszych dzieci. Jest to bardzo bezpieczny i pełen szacunku proces, który jest dopełnieniem naszego życia. Poświęcenie i opieka towarzyszyły przez cały czas mojemu mężowi, który teraz kontynuuje ten proces dla dobrego samopoczucia.

~ Kimberly Tootoosis, osobisty trener – Poundmaker Reserve, Saskatchewan

Połączyliśmy się ponownie

Nie znajduję słów aby opisać wpływ „The Journey” na mój związek. „The Journey” sprawiło, że połączyliśmy się ponownie, czego nie udawało nam się zrobić przez kilka lat! Po 25 latach bycia razem do naszego związku wkradła się rutyna, którą należało przerwać. Teraz z niecierpliwością spoglądamy w naszą przyszłość…

~ Nancy L.

Mam podstawy komunikacyjne aby zbudować związek

Teraz mam podstawy komunikacyjne aby zbudować związek z Marivelle. Możemy zbudować głęboką i piękną nić porozumienia, na której nam tak bardzo zależy. Nasz związek opiera się na równym partnerstwie. Ona otworzyła się przede mną – teraz znamy siebie na wskroś. Dziękuję za to, o co się tak gorliwie modliłem.

~ Robin Beattie, San Diego, Kalifornia

Jestem wolna i pełna wdzięczności

„The Journey” otworzyło moją duszę i serce. Jestem wolna i mogę przejść przez wszystkie złe emocje, które do tej pory mnie zatrzymywały, sprawiając, że nie wiedziałam kim jestem. Doceniam to i wiem, że to lekcja, którą musiałam odbyć. Rozumiem, że zachowania innych osób nie mają ze mną nic wspólnego. Jestem wolna i pełna wdzięczności. W ten weekend zakochałam się w Robinie od nowa.

~ Marivelle Beacod, San Diego, Kalifornia

Moje dzieci są szczęśliwe bawiąc się ze mną

To była najpiękniejsza i najbardziej intensywna terapia, na którą uczęszczałam. Początkowo byłam przerażona tym, co miało nadejść. Jednak przebywanie wśród tej energii i otwartości pomogło mi odzyskać moją energię. Pozwoliłam sobie wykrzyczeć swoją złość – chciałam aby inni dowiedzieli się co mnie niepokoi. Nauczyłam się znów bawić jak dziecko. Dziękuję. Dziękuję. Moje dzieci będą szczęśliwe bawiąc się ze mną. Wierzę, że moja praca stała się moim powołaniem. Pragnę „zarażać” nią każde dziecko.

~ Nikki McKernan, Ontario

Daliście mi głos

Od czego zacząć? Dziękuję. Daliście mi głos – kochający i mówiący prawdę. Daliście mi wiarę w moje kochające Źródło. Obserwowałam jak bierzecie nas, zbłąkanych ludzi, pod swoje skrzydła i opiekujecie się nami. Dziękuję Wam za mojego męża. Dziękuję Źródłu. Jestem prawdziwie błogosławiona i dozgonnie wdzięczna.

~ Sherry Davis, Michigan

Co nas blokuje?

Podzielę się z Wami dlaczego praca z „The Journey” stała się moją pasją i tak bardzo zmieniła moje życie.
Po jednym nieudanym małżeństwie, podążając za kolejnym, zdałam sobie sprawę, że moja przyszłość wygląda tak samo jak moja przeszłość. W głębi serca czułam, że popełniam te same błędy. Tym razem było jednak odrobinę inaczej – mężczyzna ten miał wolną duszę i wierzył w siebie. Nie ulegał łatwo wpływom innych. To, co mnie d niego przyciągało to cechy, które sama chciałam posiadać. Zakochałam się. Dziś zdałam sobie sprawę, za sprawą „The Journey”, że pociągały mnie cechy osobowości mojego męża, ponieważ moja podświadomość pragnęła tej wolności, samoakceptacji i wyrażania samej siebie. Zdałam sobie sprawę, że mam te wszystkie cechy. Tylko jak mogłam je z siebie wydobyć?
„The Journey”, jak sama nazwa wskazuje, to podróż przez emocje, która prowadzi do prawdy. Co nas powstrzymuje? Dlaczego to tak boli? Co sprawia, że jesteśmy tak przerażeni wizją otworzenia się i pokochania samych siebie? „The Journey” pomogło mi poczuć siłę i odwagę aby się otworzyć i poradzić sobie z problemami, które towarzyszyły mi od dzieciństwa do dorosłości. Moim problemem była moja dysfunkcyjna rodzina. Rodzice rozwiedli się kiedy byłam małym dzieckiem – byłam jednak zbyt mała aby pamiętać wszystkie szczegóły. Jednak byłam na tyle świadoma aby zwerbalizować swój żal kiedy podrosłam – mój dom przepełniony był smutkiem, obelgami, kłótniami. Czułam się zupełnie odizolowana. Rzeczywistość dorastania w dwóch różnych domach stworzyła poczucie braku przynależności i bycia niechcianą. Moja matka ponownie wyszła za mąż – patrząc na te wydarzenia zdaję sobie sprawę, że ona podążała w zupełnie innym kierunku (zupełnie przeciwnym do mojej historii). Mój ojciec, z kolei, po rozwodzie zamknął się w sobie.
Nie zdawałam sobie sprawy jak ta sytuacja na mnie wpłynęła dopóki nie byłam osobą dorosłą i nie wyszłam ponownie za mąż. Sądziłam, że mam „wszystko”. Jednak ciągle miałam w sobie pustkę – ogromne uczucie pustki. Jest to jeden z takich sekretów, z którym może identyfikować się każde z nas.
Moje poszukiwanie umiejętności odczuwania.
Moja pierwsza sesja „The Journey” trwała pięć godzin. „The Journey” podąża do naszego wnętrza, znajduje problem, dociera do jego sedna i poddaje regeneracji komórkowej. Moja podróż skupiała się na moim związku lub jego braku, jak w przypadku relacji z matką. Moje wspomnienia z dzieciństwa to głównie krzyk, poniżanie, negatywne nastawienie, żądanie perfekcji, brak kontaktu fizycznego i emocjonalnego oraz brak miłości. Jako dziecko pragnęłam uwagi, przytulenia, poczucia bezpieczeństwa i akceptacji. Chciałam być po prostu kochana. Te rany spowodowały, że stałam się zła, przygnębiona, sfrustrowana i negatywnie nastawiona do życia. Czułam, że te emocje są powodem pustki, którą odczuwam. W trakcie sesji z terapeutką Agnetą Johansson, w Szwecji, poczułam silne ukłucie w żołądku wkrótce po tym, jak uwolniłam te wszystkie złe wspomnienia. Wtedy zrozumiałam, że strach pochodzi z okresu dzieciństwa. W dorosłym życiu żyłam bez uczuć, w totalnej pustce. Teraz podjęłam walkę o ponowną umiejętność odczuwania.
Przebaczenie jest „jedyną” emocją, która przywraca równowagę.
Proces Podróży rozpoczyna się od znalezienia własnej wewnętrznej mądrości, która łączy się z konkretnym wspomnieniem negatywnych emocji, które gromadziliśmy w sobie. Wspomnienie to blokuje przepływ pozytywnej energii, która pobudza do pracy zdrową duszę. Przebaczenie jest „jedyną” emocją, która przywraca równowagę i poczucie spokoju. To rodzaj spełnienia, który pozwala rozprzestrzeniać miłość. To był mój sukces – przebaczyłam matce i ojcu, byłam w stanie ocalić moje małżeństwo. Po tym jak oczyściłam pustkę, zaznałam uczucia spokoju, harmonii i poczucia samoakceptacji i przynależności. Zupełnie inaczej spojrzałam na relację z mężem i dziećmi. Mogłam żyć z pasją, być bardziej otwartą, a przede wszystkim być sobą. To, co uczyniła dla mnie jedna sesja „The Journey” było nieporównywalnie większe niż miesiące tradycyjnej terapii. Zdecydowałam, że pragnę dzielić się tą wiedzą i stałam się trenerem „The Journey”.
„The Journey” jest czymś więcej niż zwykłym doświadczeniem. Ono nas zmienia, łączy z wewnętrznym źródłem, które pozwala stać się silniejszym w obliczu strachu. Daje nam wiarę i pozwala dzielić się nią z najbliższymi.
„The Journey” pozwoliło mi zrozumieć, że dziecko może borykać się z podobnymi stanami emocjonalnymi, które przeżywa jego rodzić. Ja traktowałam moją córkę tak, jak moja matka mnie traktowała. Ona sama powiedziała, że czuje, iż poświęcam więcej czasu i daję więcej miłości jej młodszej siostrze. Miała rację, lecz ja tego nie widziałam – sądziłam, że problem tkwi w tym, że nie potrafię okazywać emocji. Teraz już wiem, że to było błędne myślenie – dzięki temu mam świetną relację z córką. Podróż mojej córki pozwoliła mi odkryć mój własny problem – w dzieciństwie moja matka poświęcała więcej uwagi mojemu bratu.
Piękno „The Journey” polega na tym, że stopniowo możesz się oczyścić – tak jak cebula ma warstwy, tak samo człowiek. Zawsze jest coś, czego możemy się pozbyć.
Jestem niezmiernie wdzięczna Brandon Bays za to, że podzieliła się z nami jej doświadczeniem, tworząc tym samym proste, lecz jednocześnie silne, narzędzie, którym może posługiwać się każdy człowiek.
Mamy wybór i jest on tak prosty jak „The Journey” – możesz pracować z pomocą książki lub trenerów. Jednak samo to, że jesteś zainteresowany tym cudownym narzędziem świadczy o tym, że znalazłeś się na drodze ku uzdrowieniu.

~ Louise Sanda, trener „The Journey” w Fort Lauderdale, Floryda

Odkryłam w sobie prawdziwego przywódcę, którym byłam od zawsze

Chciałabym opowiedzieć o jednym z najcudowniejszych darów, który otrzymałam uczęszczając na warsztaty ‚Visionary Leadership’ (wizjonerskiego przywództwa). To dar, dzięki któremu mogę mówić prawdę. Nie tylko mówię prawdę z głębi serca, ale także ŻYJĘ w prawdzie, co znakomicie wpłynęło na moje relacje z ludźmi!!! Osoba z mojego otoczenia, która niedawno uczęszczała na warsztaty „The Journey” zauważyła, że nigdy wcześniej nie widziała mnie mówiącej w sposób tak autentyczny. I ma rację! Zupełnie inaczej się porozumiewam, a co ważniejsze, znalazłam także lepszy język z moimi dziećmi.
Dowiedziałam się, że przywództwo nie tylko jest ważnym aspektem świata korporacyjnego, lecz także naszych domów i społeczności. Program pomógł mi zarządzać moim własnym biznesem. Co więcej, posiadam umiejętność mówienia prawdy i życia w prawdzie – uwielbiam każdą chwilę, którą dzielę w ten sposób z innymi, w szczególności z moją rodziną. Moje życie zmieniło się, ponieważ odkryłam w sobie prawdziwego przywódce, którym byłam od zawsze.
Jeśli ktokolwiek z Was waha się czy zapisać się na warsztaty – ZRÓBCIE TO! Jest to bezcenny dar, który może zaprocentować w Waszym życiu. Bo jak wycenić można wolność lub odkrycie własnego ja?

~ Ilene Beal, Utah – właścicielka firmy i matka

Relacje z ojcem poprawiły się

Dwa lata temu nasz wówczas 15 letni syn odbył trzy sesje „The Journey”. Powodem, dla którego zdecydowaliśmy się na sesje była olbrzymia złość syna w stosunku do ojca. Po trzeciej sesji relacje syna z ojcem poprawiły się. Syn lepiej się uczy i wydaje się być dużo bardziej pewny siebie.

~ D.B., Christchurch

„The Journey” odmieniło moje życie

Od kiedy wróciłam z warsztatów „The Journey” mam ochotę nieustannie Wam dziękować. Było to dla mnie niesamowite doświadczenie. Po raz pierwszy kontakt z „The Journey” miałam ponad dwa lata temu i choć dostrzegałam pewną pracę, terapia nie zadziałała w pełni – byłam zbyt zablokowana.
Tym razem jednak, uwielbiałam energię panującą na warsztatach oraz ludzi – dzięki nim weekend był magiczny.
Moje życie jest ciężkie, jak zapewne wielu z Was, bycie samotną matką, która nie ma wparcia ze strony rodziny jest frustrujące. Często czułam, że Źródło musiało o mnie zapomnieć. Jednak od kiedy wróciłam z weekendowych warsztatów „The Journey”, mam w sercu ten ciągły blask – po raz pierwszy w życiu czują, że mogę czuć się szczęśliwa pomimo przeciwności losu. Na początku martwiłam się, że to uczucie szybko minie, jednak wciąż je czuje i jestem pełna życia. Nie da się tego opisać słowami jak bardzo jestem wdzięczna osobom, które pozwoliły mi brać udział w warsztatach.
Co więcej, moja piękna nastoletnia córka wybrała dla siebie dość trudną drogę. Swój ból maskowała biorąc narkotyki. Gdyby nie moja wiara, nie wiedziałabym jak sobie z nią poradzić. Kilka miesięcy temu podarowałam jej książkę „The Journey” w nadziei, że zechce ją przeczytać. Jednak rzuciła nią we mnie i powiedziała kilka obraźliwych słów. Jednak, podczas mojego weekendu na warsztatach „The Journey”, zadzwoniła do mnie i powiedziała, że jest przybita i jest jej źle. Zaproponowałam aby dołączyła do mnie – zgodziła się. W tej chwili radzi sobie dużo lepiej, a ja jestem wdzięczna za szansę jaką mi podarowaliście. Zarówno Wy, jak i „The Journey” sprawiliście, że moje życie wygląda zupełnie inaczej. Doceniam Wasz wysiłek i dziękuję Wam z całego serca!!

~ Pia Anderson/footer>

Och, zapomniałam, że ja to ja

W pracy zajmowałam się licealistką, która nieustannie się okaleczała. Po dwóch sesjach „The Journey”, kiedy przechodziłyśmy przez warstwy emocjonalne do Źródła, dziewczyna uśmiechnęła się, zamknęła oczy, zamilkła na chwilę, a następnie powiedziała: „Och, zapomniałam, że ja to ja.” Od tego momentu dziewczyna dba o swoje zdrowie, a także udziela się w samorządzie szkolnym. Czuje się lepiej z samą sobą, ponieważ zrozumiała, że ona to ona. Jej matka powiedziała mi, że dziewczyna chce dzielić się swoimi doświadczeniami z kolegami w szkole.

~ Lori Nathan/footer>

„The Journey” pomaga dzieciom, nastolatkom i dorosłym

„The Journey” pomaga dzieciom, nastolatkom i dorosłym w zdobyciu pewności siebie, samoakceptacji, a także często zmniejsza oznaki depresji i niepokoju. Niezależnie od tego czy dziecko uczęszcza na tradycyjną psychoterapię, czy zażywa leki, czy też zostało przytłoczone życiem codziennym, „The Journey” jest niezwykle efektywnym i cennym narzędziem aby pomóc dziecku stać się bardziej odpornym i lepszym człowiekiem!

~ Nannette Goldstein, Maryland

Jestem zachwycona…

Co za cudowny weekend! Jestem zachwycona, że mogłam doświadczyć tego niezwykłego przebudzenia. Nie mam słów aby opisać to doświadczenie. Możemy starać się je wyjaśnić, analizować, zachęcać innych i samemu stać się przykładem jasności, spokoju i radości, które towarzyszą temu cudownemu doświadczeniu. Jesteście tak przepełnieni Miłością, Radością i Duszą, którymi się tak chętnie dzielicie – jesteście błogosławieństwem dla wszystkich, którzy uczestniczyli w tym doświadczeniu. Wiem, że od tego weekendu moje życie się zmieniło.

~ Sue U.

Cały czas nie mogę w to uwierzyć – zmiany w moim życiu po warsztatach są niewiarygodne

W warsztatach ‚Abundance’ (Dostatek) prowadzonych przez Brandon uczestniczyłam w listopadzie. Dzień po tym jak zapisałam się na warsztaty, mój mąż, główny żywiciel czteroosobowej rodziny, stracił pracę. Słuchając prognoz finansowych na warsztaty przyszłam ze strachem i nerwobólem w klace piersiowej. Byłam całkowicie przerażona – mogliśmy przecież stracić dom, który jak ustaliliśmy wystawimy na sprzedaż 1 stycznia. Obawiałam się, że w ciągu trwania procesu sprzedaży domu pozbędziemy się wszystkich oszczędności.
Po warsztatach ‚Abundance’ wciąż miałam pewne wątpliwości. Nie poczułam żadnej dużej zmiany i martwiłam się, że być może proces ten nie przebiegł tak, jak powinien. W dodatku warsztaty musiałam opuścić wcześniej żeby zdążyć na samolot, więc przegapiłam możliwość integracji. Wyjechałam w poczuciu, że zaprzepaściłam swoją szansę.
W ciągu kilku następnych dni zauważyłam jednak kilka zmieniających się rzeczy. Czułam się bardzo zrelaksowana i nasze relacje małżeńskie poprawiły się znacząco. W telewizji śniadaniowej usłyszałam o możliwości wygrania książki, wyraziłam chęć udziału w konkursie, a następnie otworzyłam skrzynkę mailową – wygrałam książkę! Kiedy chciałam wypożyczyć konkretny film, znajdowałam go w programie telewizyjnym, kiedy chciałam coś kupić, ta rzecz była w promocji.
Wpadliśmy w szał przedświątecznych porządków, więc postanowiliśmy uporządkować garaż. Były tam pudła, które zabrałam z domu rodziców, którzy zmarli ubiegłego roku w krótkim przedziale czasowym. Nareszcie poczułam się na tyle silna żeby stawić temu zadaniu czoła – to było piękne doświadczenie. Z powodu naszej kiepskiej sytuacji finansowej zdecydowaliśmy, że prezenty kupimy tylko dzieciom, więc rozpakowywanie tych pudeł było dla mnie jak rozpakowywanie świątecznych prezentów.
30 listopada otrzymaliśmy telefon z naszego banku. W systemie wkradł się błąd – spłacaliśmy dwukrotnie większą ratę kredytu hipotecznego niż przewidywał nasz schemat! W rezultacie nie mieliśmy żadnego zadłużenia!! Orzekliśmy, że to świąteczny cud! Podzieliliśmy się tą informacją z rodziną i przyjaciółmi.
Kilka tygodni później mój samochód nie chciał odpalić – miał już duży przebieg i ostatnio wymagał coraz większych napraw. Zadzwoniłam do banku, w którym rodzice w spadku zostawili mi oszczędności. Okazało się, że stać nas na nowy samochód, a w dodatku dealer samochodowy dał nam 6tys. dolarów rabatu!!
Cały czas nie mogę uwierzyć w to, co teraz dzieje się w moim życiu! Kiedy opowiadam moją historię rodzinie i przyjaciołom, szczęki im opadają. Nie mogę się doczekać przyszłości! Jestem niezmiennie wdzięczna Brandon Bays i wszystkim terapeutom! Siła warsztatów jest wielka! Jestem pewna, że wkrótce zapiszę się na kolejne warsztaty!
P.S. Dwa dni po powrocie z warsztatów ‚Abundance’ rzuciłam palenie. To już 3 miesiące, a wciąż nie palę…

~ Nicole Greenfield

Otrzymałam niecodzienny prezent, który miał mnie w pełni umocnić w korporacyjnym środowisku

Program warsztatów ‚Visionary Leadership’ (wizjonerskiego przywództwa) przyciągnął mnie ponieważ chciałam wprowadzić metody „The Journey” do mojej korporacyjnej rutyny. Wiedziałam, że niezbędne jest inne słownictwo, inne zasady i narzędzia. To, co stało się na warsztatach przeszło moje oczekiwania. Otrzymałam niecodzienny prezent, który miał mnie w pełni umocnić w korporacyjnym środowisku.
W pracy sprawuję pieczę nad badaniami 250 naukowców na Wydziale Humanistycznym mojego uniwersytetu. Celem mojej pracy jest zebranie jak największej ilości funduszy, ponieważ sukces uniwersyteckich badań zależy głównie od tego.
Zmniejszony poziom stresu: Przez ostatni rok mam więcej energii, ponieważ pozbyłam się nadmiernego stresu. Już nie identyfikuję się z sukcesami lub porażkami badań, choć muszę przyznać, że zebraliśmy więcej funduszy niż dwa lata temu. Naukowcy, którzy radzą sobie gorzej, są gotowi do pracy i nie poddają się.
Kobieta w męskim świecie: Jako kobieta pracująca w otoczeniu mężczyzn poznałam sposoby, które pozwalają mi pozbyć się potrzeby nieustannego bronienia się lub odgrywania roli ofiary. Ze strony kolegów zyskuję coraz większe uznanie, a sama jestem mniej krytyczna wobec koleżanek z pracy.
Praca opierająca się na zasadach: Żyję pielęgnując zasady współczucia, szczerości i kreatywności – zasady te przekładają się na moje relację z kolegami. Kiedy pojawia się konflikt wiem, że mam sposoby aby go rozwiązać lub wycofuję się i pozwalam przemówić rozumowi. Zauważyłam, że ludzie wokół mnie stali się również bardziej pewni siebie!
Dziękuję!

~ Lesley Strutt, Ottawa, Ontario

Doświadczenie to otworzyło mnie na odwagę, kreatywność i hart ducha

Przez całe życie chciałam mieć wizję – aby żyć i być. Teraz ją mam – rozkwita w rzeczywistości. Warsztaty ‚Visual Leadership’ prowadził Kevin Billet, który dał mi narzędzia abym mogła spojrzeć do swojego wnętrza i aby moje marzenia się spełniły. Doświadczenie to otworzyło mnie na odwagę, kreatywność i hart ducha. Wiem, że jestem kowalem własnego losu! Nie mam słów aby opisać jak bardzo jestem wdzięczna.

~ Vicki Lichtman, założycielka NightlyHealing.com

Mam coś, czym mogę podzielić się z pacjentami

Mam coś, czym mogę podzielić się z pacjentami. Nie twierdzę, że jestem w stanie wszystkich wyleczyć, ani że mam na to cudowny sposób. Moim pacjentom mówię aby przeczytali książkę Brandon Bays. Jeśli ta książka do nich przemówi, dotrze do nich jej przesłanie, wtedy rozpoczniemy Proces Podróży, który jest logiczny, unikalny, prosty, skuteczny i nowatorski.

~ dr Mark Naim, lekarz

Czuję, że w końcu pozbyłam się bólu, który magazynowałam przez lata

Po warsztatach „The Journey”, czuję, że w końcu pozbyłam się bólu, który magazynowałam przez lata. Po roku moje życie zmieniło się nie do poznania – mam pracę, którą uwielbiam, męża, którego kocham, a także prowadzę zdrowy tryb życia.

~ Janet, magazyn New Woman, Wielka Brytania

„The Journey” odmieniło życie moje i moich dzieci

Byłam samotną matką, która żyła wraz z dwójką dzieci, za 850$ w górach. Mój samochód popsuł się, a nie stać mnie było na naprawę. Wisiał nade mną kredyt. Próbowałam sześciokrotnie zakładać swój własny biznes w domu abym mogła być z dziewczynkami. To było szaleństwo tak, jak i moje życie.
Zapisałam się na warsztaty ‚”The Journey” Abundance’ (warsztaty dostatku), które odmieniły moje życie – patrzyłam jak stare rzeczy odchodzą, a w ich miejscu pojawiają się nowe. Jednak nie tylko chęć posiadania pieniędzy skłoniła mnie do uczestnictwa w tych warsztatach – chciałam połączyć się ze Źródłem i utrzymać wewnętrzną równowagę abym mogła stać się lepszym człowiekiem. Po tym weekendzie zaproponowano mi pracę, w ośrodku szkoleniowym „The Journey”, która potroiła moje przychody i dzięki temu mogłam uczestniczyć w szkoleniu dla trenerów. Teraz mam piękny dom z ogrodem, wodospad, różany ogród, samochód i piękne meble. Mieszkam w pięknej i bezpiecznej okolicy. Wszystkie opłaty mam pod kontrolą – teraz kupiłam drugi dom.
Po drugich warsztatach poznałam cudownego mężczyznę, z którym jestem zaręczona i który naprawdę mnie kocha. Poprawiłam relację z dziećmi. Czuję się spokojna.
To od Ciebie zależy co ze sobą zrobisz. Mogę jedynie powiedzieć, że „The Journey” odmieniło życie moje i moich dzieci, a także kilku członków rodziny.

~ MaryAnn

Najbardziej wpływowy i wyzwalający tydzień

Ostatni tydzień spędziłem na warsztatach ‚Conscious Leadership’ (świadome przywództwo) i chciałbym powiedzieć, że był to najbardziej wpływowy i wyzwalający tydzień w moim życiu. Już drugiego dnia otrzymałem więcej, niż zapłaciłem za kurs – był to najbardziej dogłębny proces w moim życiu. Czuję, że uczestniczyłem w ewolucji wolności naszej planety.

~ Joe Doyle, praktykujący „The Journey”, Stany Zjednoczone

Candace Pert, światowej sławy farmakolog, autorka “”The Journey” Method”

„The Journey” zainspiruje miliony osób – nie tylko tych zmagających się ze sferą fizyczną swojego życia, ale także tych, którzy poszukują duchowego zrozumienia.

~ Candace Pert, autorka “Molecules of Emotion”

Bardzo silna i głęboko poruszająca

Książka jest niezwykle silna i bardzo poruszająca – nie mogłam oderwać od niej wzroku. Był to dopiero początek mojej własnej duchowej podróży. Zachęciłam moich bliskich i przyjaciół aby ją przeczytali. Książka ta poruszyła mnie dogłębnie, dała mi odwagę i pewnego rodzaju ukojenie. Chciałabym osobiście poznać Brandon kiedy odwiedzi Australię.

~ Tania Wood, Australia

„The Journey” pomogło mi poprawić swoje samopoczucie i stan zdrowia

To bardzo proste: mam życie przed „The Journey” i po. „The Journey” pomogło poprawić mi moje samopoczucie i stan zdrowia. Jest źródłem wszystkiego. Nauczyłam się, że jeśli nie mam kontaktu ze Źródłem – nie czuję się dobrze. Gdybym tylko wiedziała, że w okresie dojrzewania, wszystkie moje emocje były nie tylko zdrowym objawem, ale także bramą do poznania wewnętrznego spokoju, inaczej doświadczałabym życie. Pracuję z „The Journey” codziennie, głęboki spokój sączy się powoli i wypełnia każde moje działanie.

~ Marion Howells, Wielka Brytania

Teraz będzie w stanie poradzić sobie z niepokojem, który może pojawić się w przyszłości

U mojego najmłodszego syna (lat 8) zdiagnozowano w 2005 roku guza mózgu. Wraz z leczeniem farmakologicznym, syn pracuje z „The Journey” i nie mogę się nadziwić jak wielkie zmiany w nim zaszły – przede wszystkim w jego nastawieniu do zmieniającej życie choroby. Teraz sam znajduje sposoby, które pomagają mu w leczeniu. Przed rozpoczęciem pracy z „The Journey” syn miewał skutki uboczne leczenia – nudności, zawroty i bóle głowy. Teraz widzimy wyraźną poprawę – można powiedzieć, że efekty uboczne całkowicie ustąpiły.
Widząc jakie efekty „The Journey” przynosi naszemu najmłodszemu synowi, postanowiliśmy, że pracę z metodą zaproponujemy naszemu starszemu synowi (lat 11), który źle radził sobie z chorobą brata, która zmieniła naszą rodzinę – u starszego syna rozwinęło się nieustanne poczucie strachu.
Już po jednej sesji z „The Journey” syn pojechał na szkolny obóz, co było dla niego nie lada wyzwaniem. Chciał pojechać, ale poczucie strachu było silniejsze. Jednak po jednej sesji śmiało wsiadł do autobusu szkolnego. Jesteśmy niesamowicie wzruszeni tym jak szybko zdołał przetworzyć swoje myśli i uczucia i jakiej odwagi i pewności siebie nabrał. Wiemy, że będzie mógł poradzić sobie z niepokojem, który może pojawić się w przyszłości.
Chłopcy kontynuują sesje „The Journey”, które sprawiają im ogromną przyjemność. Twierdzą, że czują się zrelaksowani, szczęśliwi, bezpieczni, a przy tym dobrze się bawią. Dzięki czemu zarówno, ja jak i mój mąż jesteśmy bardziej spokojni.

~ T.F., Christchurch

Trauma pozostała po Wietnamie oraz inne problemy zniknęły

Nazywam się Joe Doyle. Przez 6 lat służyłem w Piechocie Morskiej Stanów Zjednoczonych i jestem weteranem wojny w Wietnamie, co wpłynęło na całe moje życie. Cztery lata temu moja żona, Nancy, zaprowadziła mnie na warsztaty „The Journey” i oboje ukończyliśmy program dla terapeutów. W trakcie Procesu Podróży stałem się bardziej świadomy, trauma pozostała po Wietnamie oraz inne problemy zniknęły. Poczułem w sobie wolność, która odmieniła moje życie. Dlatego chciałbym aby o „The Journey” i jego cudownych procesach uzdrawiania dowiedzieli się inni weterani i ich rodziny.

~ Joe Doyle, weteran wojny w Wietnamie

Doświadczenie to było cudowne i oczyszczające

Doświadczenie to było cudowne i oczyszczające. Zobaczyłam efekty patrząc na mojego ojca i to jak bardzo on się zmienił. Spokój mojej duszy przekłada się na spokój mojego ciała. Dziękuję Wam, sobie i dziękuję Łasce

~ Medolyn Rogers, córka Prestona, Austin, Teksas

Szczerość i miłość bijące od trenerów były wszechobecne, a sala wypełniła się spokojem i radością

Dziękuję Wam, że mogłem z Wami być, że byłem częścią intensywnych warsztatów „The Journey”. W końcu poczułem, że moja Dusza jest we właściwym miejscu aby korzystać z Miłości, którą daje nam Wszechświat. Moja Dusza po raz pierwszy od 40 lat została poruszona przez kogoś spoza rodziny. Ostatnio takie uczucie towarzyszyło mi przy narodzinach dzieci.
Nie jestem pewien czy odnalazłem Źródło czy Ulgę. Wiem jednak, że miałem ten zaszczy i mogłem obserwować innych i doświadczać ich uczucia ulgi. Mogłem ich „czuć”, co dało mi niesamowitą wdzięczność.
Chciałbym również wyrazić głębokie uznanie wobec wszystkich terapeutów – ich szczerość i miłość były wszechobecne, a sala, dzięki nim, wypełniła się spokojem i radością. Chciałabym zrobić dla nich o wiele więcej.
Uczestniczyłem także w warsztatach dla terapeutów, ponieważ zawsze chciałem pomagać ludziom. BYŁEM PORUSZONY! Czuję, że chcę zostać terapeutą – chcę żeby moje życie miało znaczenie dla innych, chcę wskazywać światło kiedy nadejdzie ciemność. Wierzę, że ten proces mi to umożliwi.
Jeszcze raz chciałbym serdecznie podziękować Trenerom oraz Personelowi za miłość i radość, którą obdarzyli mnie już na początku naszej wspólnej Podróży.

~ Preston Rogers, Austin, Teksas

Wiedziałam, że jest to coś, czego nie czuję

Chciałabym podzielić się z Wami historią, która mi się przydarzyła. W dniu kiedy miałam wylatywać z Denver aby polecieć do domu rodzinnego w Jacksonville byłam w strasznym dołku. Całą noc śniły mi się dziwne rzeczy i nie spałam zbyt dobrze. Czułam się bardzo zmęczona. Wyszłam z hotelu i w drodze na lotnisko poczułam niepokój. Kiedy już tam dotarłam miałam atak paniki. W trakcie Procesu Podróży nauczyłam się jednak, że niepokój i panika są mechanizmami, które oznaczają, że człowiek niczego nie odczuwa (brzmi to bardzo dziwnie). Wiedziałam, że jest to coś, czego nie czuję.
Przeszłam przez odprawę, jednak byłam kompletnie roztrzęsiona – pomyślałam, że muszę poszukać jakiegoś spokojniejszego miejsca. Poszłam do toalety, powiesiłam płaszcz i torebkę na haku przymocowanym do czarnych drzwi ze stali nierdzewnej. Po chwili zrobiło mi się słabo i zemdlałam. W mojej podświadomości odbyłam rozmowę z Bogiem, na którego byłam zła, oczyściłam umysł, wybaczyliśmy sobie i naprawdę poczułam wielką zmianę. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam, że ktoś wcześniej, tuż obok mojego płaszcza, wydrapał na drzwiach napis: BÓG! Nie mogłam w to uwierzyć! NIGDY nie jesteśmy sami. Dziękuję za Waszą pracę.

~ Lisa

25 lat psychoterapii nie dało mi tyle, co 2 dni intensywnych warsztatów

Chciałabym z głębi serca podziękować wszystkim, którzy byli ze mną przez te 2 dni. Dwadzieścia pięć lat terapii i zażywanie leków antydepresyjnych nie dało mi tyle co 2 dni intensywnych warsztatów. Nie twierdzę, że jestem całkowicie wyleczona, lecz wiem, że nigdy wcześniej nie miałam tak ogromnego poczucia spełnienia i tak wielkiej nadziei. Co za uczucie!!! Dzięki Wam czuję, ze jestem na właściwej drodze – drodze ku uzdrowieniu. Dziękuję Bogu i Wam za to, że wskazaliście mi drogę. Dziękuję.

~ Helene Mayer-Naud

Uwolnienie od starych „przeżyć”

Żyłam bez świadomości, że żyję. Byłam w depresji, miałam niską samoocenę i napady lękowe. Po tym jak doznałam ogromnej straty popadłam w jeszcze większą depresję – nie chciałam żyć. Ból emocjonalny mnie paraliżował. Miałam fatalne relacje z matką – nie chciałam jej widzieć ani słyszeć przez półtora roku!
Podczas mojej pierwszej sesji „The Journey” doświadczyłam uczucia przebaczenia. Krok po kroku pozbyłam się negatywnych emocji i bólu, stałam się spokojniejsza, co było dla mnie cudem! Poczułam się lżej, depresja ustąpiła. Poczułam, że wypełnia mnie uczucie miłości i współczucia wobec matki – pojechałam do niej, przytuliłam ją i szczerze powiedziałam, że ją kocham. Nasze relacje się znacznie poprawiły. Jestem wolna od starych „przeżyć”.
Podczas weekendowych intensywnych warsztatów w Ottawie w sierpniu 2006 roku nauczyłam się jak korzystać z nauk „The Journey” w codziennym życiu. Moi przyjaciele zauważyli we mnie ogromną zmianą – według nich jestem bardziej pewna siebie i niezależna. Ja sama czerpię z życia więcej radości i jestem spokojniejsza. Przemiany trwają na wielu płaszczyznach mojego życia.
Poczułam, że chciałabym zostać trenerem aby pomagać innym zwalczać problemy związane z depresją, poczuciem bezwartościowości, fobiami i lękami. W maju 2008 roku, w Perth w Ontario w Kanadzie, zdobyłam certyfikat trenera „The Journey”.
Czuję się zaszczycona móc pomagać innym – prowadzić ich do własnej wewnętrznej mądrości. Nie ważne ilu rzeczy próbowaliśmy – zawsze możemy podążyć głębiej niż nasz umysł jest sobie w stanie wyobrazić. Jestem niezmiernie wdzięczna, że odnalazłam „The Journey”.

~ Marie Bonselaar, terapeutka „The Journey”, Perth, Ontario, Kanada

Każdy – zdrowy, cierpiący, w depresji, zmagający się z uzależnieniem,itp. – powinien przeczytać tę książkę

Przeczytaliśmy, zobaczyliśmy, polecamy. Książkę niezwykle lekko się czyta – płynie z niej pomoc i zrozumienie. Każdy – zdrowy, cierpiący, w depresji, zmagający się z uzależnieniem,itp. – powinien przeczytać tę książkę i wsłuchać się w swoje wewnętrzne ‚ja’. Brandon Bays dzieli się swoimi doświadczeniami, tymi dobrymi, jak i tymi złymi, które pomogą zmagać się z naszymi własnymi. Poleciłam tę książkę wielu osobom. Mam nadzieję, że pewnego dnia, wraz z moim partnerem, będziemy mogli poznać Brandon osobiście i wziąć udział w jej warsztatach.

~ Susan, Londyn

Chroniczna depresja wyleczona

Chciałabym napisać o momencie, w którym sama pracowałam z „The Journey” i zostałam wyleczona – całkowicie! Chroniczna depresja zniknęła! To było WSPANIAŁE!

~ Heather Mallett

Po pięciu latach pokonałam depresję

W 1997 roku, po 4 latach walki z rakiem, zmarł mój mąż Russel, z którym byłam w związku małżeńskim przez 19 lat. Wiele walki i wysiłku kosztowało mnie utrzymywanie go w dobrej kondycji w trakcie choroby. Mamy dwoje cudownych dzieci. Russel tak bardzo chciał pozostać w formie, jednak choroba okazała się być silniejsza. Zmarł 9 września w słoneczną niedzielę. Była to jego ulubiona pora roku i ulubiony dzień tygodnia.
Po jego śmierci byłam wycieńczona, całkowicie zdezorientowana i nie docierało do mnie, że jego już nie ma. Wpadłam w depresję, z której nie mogłam się uwolnić. Z wykształcenia byłam doradcą-psychologiem, więc wiedziałam, że sama nie dam rady jej zwalczyć. Chodziłam na terapię 4 razy w tygodniu, jednak to nie pomagało – depresja cały czas była obecna. Był czas kiedy leżałam ciągle w łóżku starając się odgonić samobójcze myśli, błagając o pomoc lub ulgę, którą miała być śmierć.
Ktoś jednak polecił mi abym przeczytała książkę Brandon Bays. Jak tylko po nią sięgnęłam, wiedziałam, że będzie to panaceum na moje dolegliwości. Bardzo szybko znalazłam w moim mieście osobę, która była trenerem „The Journey” – niemal natychmiast się z nią zobaczyłam i dzięki tej jednej, jedynej sesji moja depresja zniknęła. Trzy sesje później mogłam całkowicie odstawić moje leki.
Po pierwszej sesji spojrzałam na moją terapeutkę i powiedziałam: „to cudowne!”. Poczułam jak ból opuszcza moje ciało.
Pracowałam z zagubionymi nastolatkami i każde z nich, które rozpoczęło pracę z „The Journey”, doświadczyło tak wspaniałych efektów.
Od tego czasu pozostaję wierna „The Journey” – korzystam z niej nie tylko ja, ale także osoby, które proszą o zapoznanie z tą metodą.

~ Joanie McMahon

Proces Podróży zadziałał na mnie, podczas gdy inne kompletnie zawiodły

Całkowicie odstawiłem wszystkie leki antydepresyjne. Jestem szczęśliwy i czuję jakbym żył tak prawdziwie po raz pierwszy od ponad 30 lat. Niektóre leki antydepresyjne działają prawie jak narkotyki, sprawiają, że twoje ciało się od nich uzależnia, więc musiałem odstawiać je stopniowo aby mój organizm nie doznał szoku. Metoda ta podziałała na mnie, podczas gdy hipnoza, sesje indywidualne i wiele innych kompletnie zawiodły.

~ Craig Stevenson, Spanish Fork, Utah (kilka miesięcy po terapii)

Odkryłem dwa niezwykłe, zmieniające życie doświadczenia, które ukrywałem głęboko w mojej podświadomości

Miałem niedawno okazję odbyć trzy emocjonalne podróże, które były fenomenalne! Odkryłem dwa niezwykłe, zmieniające życie doświadczenia, które ukrywałem głęboko w mojej podświadomości. Nauczyłem się radzić sobie ze swoimi uczuciami i panować nad emocjami, co zupełnie odmieniło moje życie.
Mam 50 lat i przez całe swoje życie cierpiałem na zaburzenia bipolarne i maniakalno – depresyjne. Brałem trzy różne leki antydepresyjne (min. Prozac czy Adderall) tylko po to aby móc normalnie funkcjonować. Teraz ograniczyłem ich zażywanie – jeden całkowicie odstawiłem a resztę zredukowałem o ¼ wcześniejszej dawki.
Czuję się znacznie lepiej i radzę sobie z życiem lepiej niż sobie wyobrażałem. Przede mną wciąż długa droga, ale to dopiero miesiąc, a ja już i tak zrobiłem ogromny postęp. Czuję, że jestem innym człowiekiem. Chciałbym powiedzieć, że to co zrobiliście dla mnie w ciągu tego miesiąca jest absolutnym cudem. Dziękuję, że ocaliliście mi życie. Teraz postrzegam przyszłość w kolorowych barwach i po raz pierwszy od kilku lat jestem szczęśliwy.

~ Craig Stevenson, Spanish Fork, Utah

Dwanaście podstawowych nauk, które otrzymałam na warsztatach „The Journey”

1. Nie wstydźmy się płaczu.
2. Uzdrawianie jest procesem, a także podróżą samego siebie i odkryciem duchowym.
3. Uwolnienie ciała fizycznego od raka piersi jest zaledwie jedną trzecią procesu uzdrawiania; mój umysł i dusza także potrzebują uzdrowienia.
4. Muszę mówić o moim strachu – nie można go ignorować. Kiedy strach pojawia się w moim życiu, istnieją metody, które spowodują, że zobaczę, iż w moim życiu lub w samej mnie są lepsze rzeczy niż strach.
5. Nie wyzdrowiałabym gdyby nie ludzie – sztab medyczny, rodzina, przyjaciele i członkowie wspólnoty. Dzielę się z Wami tymi spostrzeżeniami aby zachęcić Was do uważnego przyjrzenia się swoim lękom, a także abyście stali się mocni i silniejsi pracując z ludźmi, którzy się o Was troszczą.
6. Śmiech, prawidłowe odżywianie i oddychanie, a także odpowiednia dawka snu są niezbędne w procesie uzdrawiania ciała.
7. Bycie wdzięczną za wszystko i wszystkich pozwala uczynić krok do przodu w podróży ku uzdrowieniu.
8. Cykl mojego uzdrawiania nie jest skończony dopóki nie opowiem o tym innym osobom.
9. Nawet gdy śmierć jest blisko, nie wątpmy w uzdrowienie
10. Pierwszy krok rozpoczyna się od szczerości i zapytania samego siebie czy chcę być częścią rozwiązania problemu, czy jestem gotowy do proszenia o pomoc, szczególnie w dniach kiedy potrzebował będę dodatkowego przytulenia, ramienia do wypłakania się lub kogoś kto wysłucha mojego bólu. Ostatnim etapem jest przyznanie się, że potrzebuję innych aby wskazali mi dalszą drogę.
11. Najlepszym źródłem energii są siła modlitwy i wiary.
12. Wystarczy być takim, jakim się jest.

~ Beverly Vote

Nie wyczuwam już guzka w piersi

Dwa dni po tym jak brałam udział w intensywnych warsztatach „The Journey”, nie wyczuwałam już guzka w piersi. Mammografia potwierdziła, że guzek zniknął… Czuję, że „The Journey” ocaliło mi życie.

~ Karen G., Daily Express Newspaper

Czuję jakby ktoś oddał mi życie

Zanim zaczęłam pracować z „The Journey” byłam w depresji – piłam i paliłam. Przestałam być tą szczęśliwą, kochającą dziewczyną, którą byłam w środku. Zaczęłam chodzić do psychologa, robiłam wszystko aby pokonać depresję. Dzięki „The Journey” mogłam dotrzeć do sedna mojej depresji, uwolnić się także od męczącego wspomnienia gwałtu. Czuję jakby ktoś oddał mi życie, które jest spełnieniem moich marzeń – jestem szczęśliwą mężatką i oczekuję potomstwa.

~ Laurie Collins

„The Journey” stało się integralną częścią mojego uzdrowienia

Źródło prawdy znajduje się na końcu każdej opowieści, a opowieść ta jest tym, co łączy nas wszystkich i pozwala nam wzajemnie sobie pomagać oraz odnaleźć prawdę.
Nie mogłam uwierzyć w to, co do mnie mówiono. Rak. Lekarz przyszedł do mnie aby omówić szczegóły operacji – nie słyszałam jego słów, bicie serca je skutecznie zagłuszało.
Leżałam na stole operacyjnym, bez żadnego wyboru, pozwoliłam aby wycięto kawałek mnie. Po wszystkim byłam pusta, patrzyłam na szwy, dotykałam blizny – pozostałości po mojej piersi, moje oczy napełniały się łzami. Zdałam sobie sprawę jak słaba jestem.
Moje idealne piersi zniknęły. Byłam pełna zwątpienia. Czy operacja była właściwym wyborem? Czy to była moja decyzja? Nienawidziłam widoku swoich piersi, nie czułam, że należą one do mnie. Co gorsza, nienawidziłam tego, że nie miałam pojęcia jak mogę taki stan rzeczy zaakceptować.
Przyjaciel męża powiedział mi, że rak prawej piersi oznacza złość i odrzucenie. Kto miał wytłumaczyć mi co to oznacza? Skąd ten człowiek wiedział, że w środku aż we mnie wrze ze złości? Starałam się to ukrywać – przeniosło się to na mojego męża, co bardzo mnie irytowało.
To było gorące sobotnie popołudnie w środku lata, leżałam w łóżku i płakałam – czekałam na chemioterapię i naświetlania. Strach przed nimi wyssał ze mnie energię i obezwładnił umysł. Nie chciałam mieć tych wszystkich efektów ubocznych, nie chciałam stracić włosów, nie chciałam aby wstrzykiwano mi dożylnie truciznę. Byłam przerażona, że leczenie mnie zabije, nie wiedziałam co robić. Zadzwonił telefon – to była znajoma koleżanki, która leczyła podobny przypadek metodami naturalnymi. Powiedziała mi o alternatywnych terapiach i doradziła abym była głodna życia. Nie wiedziałam jak mam to zrobić, ale wiedziałam jedno – chcę żyć. Poczułam ulgę i zdałam sobie sprawę, że sama mogę zadecydować o swoim życiu. Rozłączyłam się, wyskoczyłam z łóżka i szybko popędziłam odwiedzić organiczną farmę – kupiłam świeże warzywa na koktajl warzywny.
Tradycyjna czy alternatywna – muszę podjąć decyzję. Siedziałam wtedy sama w salonie i w głowie miałam miliony pytań: „a co jeśli wybiorę źle? jak mam podjąć decyzję?” Posłuchałam mojego ciała, które było moim przewodnikiem. Poczułam ulgę. Wiedziałam, że muszę budować od nowa mój układ odpornościowy, a nie go niszczyć. Znalazłam osobę, która zajmuje się homeopatią – znalazłam moją ścieżkę uzdrowienia!
Nauczyłam się jak żyć w swoim ciele i jak słuchać jego mądrości. Nauczyłam się także kochać siebie. Zmęczenie nieustannie mi towarzyszyło odkąd zakończyłam leczenie (duże dawki witaminy C we wlewach dożylnych). Świadomość, że za kilka miesięcy mam wrócić do pracy również nie pomagała. Pojawił się niepokój. Zdecydowałam, że rzucę pracę – i tak jej nie lubiłam.
Znów pojawiły się wątpliwości. Czy na pewno zostałam wyleczona? Wiele dni siedziałam i nie rozbiłam nic, a mój umysł zaprzątały myśli o tym co powinnam robić. Czasem płakałam. Przyjaciele dzwonili codziennie, lecz ja czułam się samotna. Następnie pojawiła się wściekłość, nad którą nie mogłam zapanować. Czułam się zagubiona, zdezorientowana i zawstydzona.
Po kilku tygodniach wściekłość zaczęła ustępować, lecz ja nie mogłam się ruszyć. Nie odbierałam telefonów. Nie odsłaniałam zasłon. Pewnego dnia obudziłam się rześka, poczułam się szczęśliwa. Uczucie to przetrwało i każdego ranka byłam gotowa stawić czoła nowemu dniu. Zaczęłam wychodzić na spacery, podczas których rozmyślałam czego pragnę od życia. Byłam gotowa rozpocząć je od nowa – żyć, a nie tylko być.
Byłam otwarta i szukałam kolejnych wrażeń i właśnie wtedy natrafiłam na książkę Brandon Bays ‚”The Journey”‚. Jej historia bardzo przypominała moją – poruszyła mnie dogłębnie. Moje doświadczenia przez ponad półtora roku były dokładnie tym samym. Z niecierpliwością czekałam na pierwsze warsztaty i nie zawiodłam się. Był to pierwszy krok na mojej drodze z „The Journey”.
Dzięki „The Journey” dowiedziałam się jak mój gniew pomógł uzdrowić moje ciało, jak otworzyć się na emocje i jak zaakceptować to kim jestem – odnaleźć przebaczenie. „The Journey” stało się integralną częścią procesu leczenia i nie mam już wątpliwości, że jestem zupełnie wyleczona. Dzięki tej metodzie mam narzędzia, którymi mogę zajrzeć w głąb siebie i odnaleźć głębszą świadomość.
To właśnie dzięki „The Journey” odkryłam mój życiowy cel – chcę dzielić się swoją historią, chcę pracować z „The Journey” i chcę przekazywać nadzieję innym. Nauczyłam kochać się każdą część mnie – moje lekko mniejsze piersi, bliznę, złość i strach. Nauczyłam się żyć w swoim ciele i ufać jego mądrości, kochać samą siebie i prowadzić autentyczne życie. Jestem za to codziennie wdzięczna.

~ Susan D’Agostino

Jeśli każdy pracowałby z „The Journey”, moglibyśmy uzdrowić świat

depresje, alergie, niepokój, żal, niską samoocenę, przygnębiające nastroje, a także dolegliwości fizyczne takie jak wysokie ciśnienie krwi, migreny, czy nawet rak!
W jaki sposób opisać to czego nie da się opisać? Powinnam napisać o kobiecie, która pokonała raka dzięki jednej czy dwóm sesjom? Czy powinnam napisać o osobie, która cierpiała od zawsze na zaburzenia potencji, a teraz cieszy się udanym życiem intymnym? A może powinnam napisać tylko o sobie, która wyswobodziła się spod panowania tego krytycznego głosu, który mówił, że jestem bezużyteczna, niezależnie od tego jak bardzo się starałam?
Jak widzicie każdego dnia jestem pod wrażeniem tych historii i przyjmuję je z wielką pokorą.
Kiedy trzy osoby w ciągu dwóch dni opowiadały mi o nadchodzących warsztatach w Ottawie, bez chwili wahania zgłosiłam się. Głos wewnątrz mnie podpowiadał mi, że to doświadczenie odmieni moje życie. Ten weekend był objawieniem. Czułam, że doświadczam czegoś magicznego pomimo, że nie miałam nawet czasu przeczytać książki! Uczestniczyłam już w wielu warsztatach, lecz dzięki warsztatom „The Journey” otrzymałam narzędzie, którym mogę posługiwać się każdego dnia.
Zdecydowałam, że chciałabym odbyć cały trening aby zostać terapeutą „The Journey”, a w między czasie chciałam wprowadzać techniki „The Journey” do swojej praktyki. I znów stało się coś niezwykłego! Ludzie odkrywali „Źródło”, byli w stanie się wyzwolić, uleczyć i wybaczyć sobie. Ja sama jestem coraz bardziej niezależna. Dużo wyjeżdżałam ostatnimi czasy i moja 18 letnia córka, która odbierała ode mnie wiadomości głosowe była niezmiernie zdziwiona niezliczoną ilością wiadomości, które wyrażały moją wdzięczność, którą otrzymałam. Pytała ironicznie: „Jesteś jakimś Bogiem czy kim? Ludzie Cię kochają.”
Tak naprawdę ludzie kochają ich wolność i są wdzięczni, że im ją wskazałam i obudziłam ich nieskończony potencjał. Ja swoją przygodą z „The Journey” dzielę się z innymi tylko po to, aby uświadomić im, że jest takie narzędzie, które może odmienić ich życie, że istnieje droga ku uzdrowieniu, ale musimy chcieć się na niej znaleźć.

~ Marie-Sylvie Roy

Dziękuję, że przywróciliście mi moje zdrowie

Dziękuję, że przywróciliście mi moje zdrowie i moją aktywność fizyczną…Już myślałem, że moje kolano będzie sprawiało mi ból przez resztę życia.
Wszystko zaczęło się kiedy wpadłem na pomysł, że świetnym wyzwaniem dla 52 latka będzie przebiegnięcie maratonu…Jestem niesamowicie dumny z tego jak w ciągu 10 miesięcy udało mi się pokonać dystans od 100 metrów do 50 kilometrów. Jednak podczas ostatnich 10 kilometrów poczułem, że kolano boli mnie w rzepce. W typowo męski sposób zignorowałem objawy.
Niestety ból nie ustąpił i przez kolejne 18 miesięcy nasilił się do tego stopnia, że nie byłem w stanie przebiec 4 kilometrów. Postanowiłem, że muszę coś z tym zrobić. Polecono mi masaż, który jest częścią terapii „The Journey”.
Różnicę zobaczyłem już po 5 sesjach – teraz biegam po 9 kilometrów trzy razy w tygodniu, a ból ustąpił o prawie 95%. Jestem szczęśliwy, że mogłem wrócić do biegania.
Nie wiedziałem, że aby zreperować kolano, sesja musi objąć także wszystkie mięśnie nóg, pleców i pachwin – to, co myślałem, że jest problemem było tylko jego symptomem!
Wierzę, że Wasze metody przyczyniły się do mojego sukcesu.

~ B.W., Christchurch

„The Journey” pomogło mi znaleźć źródło bólu i go wyleczyć

U naszego syna (lat 10) zdiagnozowano białaczkę. Jego plan leczenia obejmuje 3 i pół roku. Pierwsze 3-6 miesięcy leczenia były bardzo intensywne. Dwa tygodnie po tym jak zaczął przyjmować chemioterapię pojawił się duży wylew krwi do mózgu. Rodzina była rozdzielona, mieszkaliśmy daleko od szpitala. Najpierw przebywaliśmy przez 2 miesiące w Christchurch, potem znów okres rozłąki i niepokoju aż rodzina znów była w komplecie.
Nasze życie nigdy nie będzie już takie samo. „The Journey” pozwoliło jednak naszemu synowi i córce (lat 7) spojrzeć w głąb siebie i poradzić sobie z tą sytuacją i swoimi odczuciami. Odzwierciedla się to ich w nastawieniu do życia, codziennym używaniu tej techniki w szkole, w kontaktach z rówieśnikami, w walce ze strachem, a nie tylko w chorobie.
Nasz syn cierpiał na ból podbrzusza, lekarze wykonywali przeróżne badania i prześwietlenia, jednak bezskutecznie. „The Journey” pozwoliło nam odkryć źródło bólu i uleczyć go, co sprawiło, że stan zdrowia naszego syna się poprawił i może dalej kontynuować leczenie.
Nasza córka, dzięki „The Journey”, wie jak poradzić sobie z rozstaniem, jej bunt jest znacznie mniejszy.
Wiemy, że przed nami jeszcze długa droga, ale teraz mamy sposoby aby poprawić jakość naszego życia.

~ P.R., Canterbury

Moje ciało wróciło do normalnego stanu

Dziękuję jest zbyt małym słowem aby wyrazić moją wdzięczność za to, co dla mnie zrobiliście. Za każdym razem kiedy budzę się rano czuję się wypoczęta i nie mogę doczekać aż rozpocznę dzień. Czuję się szczęśliwa. Stresujące i nieprzyjemne sytuacje są poza mną.
Zmiany te są tak delikatne, a jednak tak znaczące. Moja pamięć jest o stokroć lepsza, nawet zmieniło się moje pismo, zaczęłam rozwiązywać krzyżówki. Zmieniłam kolory ubrań w mojej szafie – kiedyś nosiłam ubrania czerwone i fioletowe (jaskrawe, krzykliwe kolory), a teraz są to zielenie, niebieskości i żółcie.
Czuję się jak nowo narodzona. Wszystkie zmiany są cudowne, jednak najbardziej cieszą mnie te związane ze zdrowiem. Trzy lata temu mój lekarz przepisał mi leki, które miały kontrolować pracę pęcherza – 5 miesięcy temu te leki odstawiła, ponieważ ich już nie potrzebuję! Pozbyłam się nieustannego wstydu i zdenerwowania, które były przyczynami tej dolegliwości. Prawidłowe funkcjonowanie pęcherza zostało całkowicie przywrócone – mogę znów cieszyć się życiem, mogę pić bez obaw, że całą noc będę musiała spędzić w toalecie. Nie muszę już nosić wkładek higienicznych. Co za ulga!

~ M.B, Christchurch

Nie miewam już migren
Odkąd pamiętam cierpiałam na silne bóle migrenowe. Od 15 bądź 16 lat pojawiały się one ze wzmożoną siłą i trwały nawet do trzech dni. W wieku 20 lat znalazłam cudowny lek, który pomógł mi się ich pozbyć, za co byłam niezmiernie wdzięczna.
Jednak nie byłam do końca przekonana co do leków wypisywanych na receptę, choć muszę przyznać, że uczucie ulgi było fantastyczne. Byłam sfrustrowana tym, że nie mam kontroli nad bólem – wiedziałam jedynie, że jego źródło musi znajdować się gdzieś głębiej, że musi być jakaś jego przyczyna – nie tylko fizyczna.
Spotkałam znajomego, który okazał się być trenerem „The Journey” i poprosiłam go o pomoc. Odbyłam swoją pierwszą podróż, która trwała półtorej godziny. Zostałam delikatnie przeprowadzona przez moje własne ciało, poznając nieskończoną jego mądrość, do miejsca, które, jak się dowiedziałam, było odpowiedzialne za moje migreny. Trener przeprowadził mnie przez proces głębokiego i szczerego przebaczenia, uwalniając mnie od blokady schematu komórkowego. Nie miałam pojęcia o głębi pracy jaką wykonaliśmy. Przekonałam się o tym w ciągu kolejnych kilku tygodni i miesięcy.
Nie budzisz się pewnego dnia i nie jesteś wolny od migrenowego bólu. Jednak miesiące mijały, a migreny nie wracały. Od tego dnia, w listopadzie 2006 roku, nie miałam ani jednego migrenowego napadu. To cud o jakim marzyłam przez całe dorosłe życie.
Nadal jestem niezmiernie wdzięczna za to uzdrowienie oraz za wolność. Nie jestem pewna czy osoba, która nigdy nie miała migreny może dokładnie wyobrazić sobie przez co przechodziłam, lecz moi bliscy, który obserwowali moje cierpienie powiedzieliby Wam, że to nic innego jak cud. Dziękuję, że mogłam podzielić się z Wami moją historią. Dziękuję, dziękuję, dziękuję!

~ Valerie Stillman, praktykująca „The Journey”

Dziś pierwszy dzień bez bólu

Choruję od 27 lat z małymi przerwami. Nieustający ból towarzyszy mi od 7 lat – zespół chronicznego zmęczenia. Dziś pierwszy dzień bez bólu!!! Czuję się świetnie, jestem pełna życia i energii. Dziękuję, dziękuję!

~ Mandy Plimley, uczestniczka warsztatów „The Journey”

Innowacyjne podejście

„The Journey” oferuje niezwykle innowacyjne podejście niezbędne do oszacowania ważnych wewnętrznych źródeł, które niezwykle silnie wspomagają proces uzdrawiania ciała i umysłu.

~ Walter Jaros, dr

Już nic mnie nie boli

Wiosną 2003 roku zarówno ja, jak i moja praktyka terapeutyczna przeżywaliśmy zastój. Byłem sobą zawstydzona. Pomagałam ludziom pokonywać demony przeszłości, żyć, funkcjonować i prowadzić szczęśliwe życie. Dlaczego to nie wystarczało? Z braku odpowiedzi zwróciłam się o pomoc do Wszechświata.
Z pomocą przyszła Brandon Bays i jej książka „The Journey”. Dziesięć dni później uczestniczyłam w weekendzie intensywnych warsztatów ‚The Boulder Journey’ (Podróż Bloku Skalnego).
Podczas warsztatów nikt nie mówił nam w co mamy wierzyć – fakty przedstawiano naszemu rozumowi, a doświadczenia naszemu ciału. Wnioski musieliśmy wyciągać sami.
Niedzielnego poranka wiedziałam, że była to niecodzienna praca, a także kolejny krok w mojej karierze terapeuty. Dlaczego? Ponieważ ten prosty proces przynosi ogromne efekty – wolność od tyranii „mojej historii” i jej druzgocącego efektu w naszym ciele, a także przynosi poczucie powrotu do do domu, do samego siebie.
Różnica polega na tym, kto podlega temu procesowi – ja jestem najlepszym przykładem. Do 2003 roku moje wrzodziejące zapalenie jelita grubego (dolegliwość niezwykle bolesna i niekiedy śmiertelna) przez 20 lat przeszło wszelkie możliwe terapie, z których nie wynikało nic oprócz niepokoju i braku rezultatów.
Podczas tego weekendu z „The Journey”, Brandon chciała abym otworzył się na Świadomość, która znajduje się w Źródle, które wskazuje kierunek nieskończonej mądrości. Ku mojemu zdziwieniu, nie wskazało ono jelita, a serce. Wtedy przypomniałam sobie pewien moment z przeszłości. Miałam 12 lat i spędzałam piękne popołudnie pomagając ukochanemu tacie w jego różanym ogrodzie. Gdzieś głęboko, w momencie jedności duszy mojej i jego, wiedziałam, że ojciec chce umrzeć młodo. Bez wiedzy mojego przytomnego umysłu, moje kochające serce zadecydowało – „jeśli on chce umrzeć młodo, ja też muszę.”
Z każdym biciem serca ta wiadomość została wysyłana do mojego ciała, a w szczególności od „drugiego umysłu” znajdującego się w jelitach: „twoje dni są policzone, nad twoją głową wisi ostrze – nigdy nie wiesz kiedy nadejdzie czas…” W trakcie mojego obcowania ze Źródłem, komórki otworzyły się i wylały się z nich gniew i strach, które w końcu odcięły mnie od „przeznaczenia.” Nieskończona wiedza Źródła zaprogramowała inną, zdrowszą wiadomość dla mojego ciała. Od tamtego dnia nie odczuwam bólu.
Nigdy wcześniej, choć jestem terapeutką, nie byłam w stanie dotrzeć tak głęboko w swoim ciele – do źródła bólu. Próbowałam 20 lat! Nie mam pojęcia dlaczego moje wcześniejsze metody i strach wzbraniały się przed medytacją aż 40 lat! Nie przestaje mnie zadziwiać fizyczne, emocjonalne i głęboko duchowe uzdrowienie, którego doświadczam ja oraz moi podopieczni. Jestem szczęśliwa widząc mój świat oczami Światła i Jedności. W końcu wiem kim chcę być. Moje największym marzeniem jest abyście dołączyli do mnie w procesie pozwalania waszej nieskończonej mądrości, waszego Prawdziwego Ja, na wniesienie jedności i wolności w waszym życiu.

~ Pat Kendall, akredytowana terapeutka „The Journey”

Moja niesamowita podróż

Jesienią 2005 roku nieuchronnie zbliżała się data operacji usunięcia jajników, jednak pewnego dnia moje ciało pokryła pokrzywka – była dosłownie wszędzie! Lekarz przepisał mi maść sterydową, która nie przyniosła żadnych efektów. Następne były sterydy przyjmowane doustnie, które wydawało się, że złagodziły objawy. Jednak po ich odstawieniu, pokrzywka powróciła ze zdwojoną siłą, więc lekarz zalecił piekielne mocne zastrzyki, które załagodziły dolegliwość. Po 2 tygodniach pokrzywka pojawiła się ponownie.
Byłam już niesamowicie zmęczona tą walką. Moje uszy aż wibrowały kiedy słuchałam płyty dr Andrew Weila, który omawiał problemy skórne. Twierdził on, że wynikają one zawsze z podłoża emocjonalnego i polecał aby pacjenci leczyli je za pomocą hipnozy. Byłam zdesperowana, więc postanowiłam spróbować.
Powitała mnie sympatyczna kobieta, która wyjaśniła, iż jest dyplomowanym hipnoterapeutą, lecz odkryła niedawno zupełnie inną, bardziej skuteczną metodę, która nazywa się „The Journey”. Kiedy zapytała mnie czy chciałabym jej spróbować, moje ciało, umysł i dusza krzyczały: TAK!
W końcu moje objawy znalazły swoje źródło – GNIEW! Jedna sesja „The Journey” sprawiła, że pokrzywka zniknęła.
W bardzo młodym wieku (33 lata) została mi przedstawiona groźna diagnoza – rak piersi. Przeszłam przez radykalną mastektomię i rekonstrukcję piersi. Te doświadczenia sprawiły, że czułam się okropnie. Gdzieś w głębi mnie były ogromne pokłady gniewu! Jednak moja optymistyczna natura zdołała zatuszować oznaki gniewu, a po 5 latach od diagnozy onkolog oznajmił mi, że jestem zdrowa (tak, użył tego słowa). W dodatku zaszłam w pierwszą upragnioną ciążę w wieku 38 lat. Życie wydawało się być znów na właściwym torze.
Kilka lat później, podczas 16 rutynowej kontroli onkologicznej, zaledwie kilka po tym jak zdecydowałam, że chciałabym, w wieku 41 lat, urodzić jeszcze jedno dziecko, otrzymałam wiadomość, że rak rozprzestrzenił się także w drugiej piersi i że jest dużo bardziej agresywny. Ja byłam matką, MATKĄ!!! Wiadomość ta sprawiła, że nie mogłam oddychać, myśleć, spać. Mój cały świat rozsypał się. Mimo, że miałam środki aby walczyć z takim stanem, nie mogłam prawidłowo umiejscowić problemu. Pojawił się niepokój i gniew. Mój onkolog przepisał mi leki antydepresyjne. Zdołałam przejść przez kolejne 3 operacje, chemioterapię, a przy tym zajmowałam się 3 letnim dzieckiem.
Rak był jedynie procesem fizycznym. Kiedy rok później pojawiła się ta dręcząca wysypka zrozumiałam, że moje ciało zrobiło mi ogromną przysługę wyrzucając z siebie swój gniew w takiej postaci. Po kilku sesjach a moim terapeutą „The Journey” postanowiłam wziąć udział w intensywnych warsztatach, dzięki którym dowiedziałam się jak funkcjonuję, jak mogę dzielić się metodą „The Journey” i jak odkryć prawdziwą zdolność przebaczania. Podczas tego weekendu przeszłam przez proces, który okazał się być kluczowy – siedziałam przy ognisku z Rakiem, który jawił się jako ogromna, różowa, bezkształtna masa pokryta ustami. Ja mówiłam pierwsza – opowiedziałam o swoich emocjach, myślach, uczuciach, dwukrotnemu poddawaniu się leczeniu, obserwowaniu jak rak zabiera mi ojca i babcię, niszczy dwie ciocię, wujka, ukochanego kuzyna i kilku przyjaciół. Pytałam go dlaczego, przechodziłam w skrajne stany emocjonalne aż poczułam totalną pustkę. Wtedy Rak odpowiedział mi, że on po to jest, aby zjadać komórki, produkować ich jeszcze więcej i znowu je zjadać. Tak po prostu. Zrozumiałam, że rak to czysto fizyczny proces, a nie osobisty atak. Po tym doświadczeniu już nie pytam dlaczego, pytam czego mogłabym się od tego doświadczenia nauczyć, jakie wnioski mam wyciągnąć.
„The Journey” podarowało mi niesamowite dary! Nauczyłam się jak podchodzić do moich emocji i jak je wyrażać. Pozwoliło mi także patrzeć głębiej, dostrzegać dobre, złe i brzydkie części mnie. Uwielbiam pracować z „The Journey”, ponieważ jest to niesłychanie kreatywny, silny i prawdziwie zmieniający proces.

~ Kerry Geary

Odzyskałam głos

Przeżyłam najbardziej niesamowite chwile z „The Journey”. Mój umysł kierował mną, jednak źródło powiedziało mi abym się zrelaksowała i zaprowadziło mnie do momentu, w którym musiałam się znaleźć. Całe życie chciałam wiedzieć dlaczego nie mogę wyrażać swoich myśli na głos? Dlaczego moja samoocena była tak niska? Przecież miałam oboje kochających mnie rodziców – naprawdę nie wiem skąd to się brało.
Moje źródło zabrało mnie do momentu, w którym w wieku trzech lat byłam w szpitalu. Lekarz, który wykonywał zabieg (usunięcie migdałków) poprosił mnie abym otworzyła buzię. Kiedy odmówiłam, uderzył mnie 5-6 razy w twarz. To zdarzenie było dramatyczne dla trzylatki… To wydarzenie wpłynęło na całe moje życie – moje oceny w szkole i małżeństwo. Na poziomie energetycznym, za każdym razem gdy próbowałam coś powiedzieć, przeszywał mnie obezwładniający strach, że coś okropnego się wydarzy. TERAZ ODZYSKAŁAM GŁOS!

~ Bertha M

W pełni wyzdrowiałam

Siedem lat bólu i udręki z powodu zespołu chronicznego zmęczenia – do tego paraliż i niewydolność nerek. Dzięki „The Journey” w pełni wyzdrowiałam, nie potrzebuję opieki i pracuję na pełen etat. Jestem wolna!

~ Caroline Gardner, zarządca

Bóle migrenowe całkowicie ustały – czuję się świetnie

Przez 25 lat zmagałam się z ciężkimi bólami migrenowymi. Po tym jak rozpoczęłam pracę z „The Journey”, bóle całkowicie ustały! Czuję się świetnie!

~ Nicki H., farmaceutka

Jestem zdrowa i nie odczuwam bólu

Lekarze stwierdzili, że potrzebuję histerektomii i operacji pleców. Miałam także guzek w piersi. Po trzech miesiącach, od kiedy zaczęłam pracować z „The Journey”, jestem zdrowa i nie odczuwam bólu.

~ Noreen C., trener rozwoju osobistego

Za każdym razem kiedy patrzę na moją córeczkę, jestem Wam ogromnie wdzięczna

Jestem Meksykanką, która na warsztaty „The Journey” uczęszczała w Houston. Wkrótce po warsztatach zaszłam w ciążę! Teraz jestem niesamowicie wdzięczna, że ponownie mogę się z Wami zobaczyć! Za każdym razem kiedy patrzę na moją córeczkę, jestem Wam ogromnie wdzięczna!
Po terapii z „The Journey” chcę pomóc nie tylko mojej córeczce, lecz także ludziom wokół mnie (już zaczęłam pracować z „The Journey” z moją rodziną i kilkoma przyjaciółmi – jedno z nich pokonało raka!!!). Wiem jednak, że potrzebuję większej wiedzy aby móc bardziej pomagać innym, dlatego chciałabym ukończyć program terapeuty „The Journey”!
Dziękuję Wam!

~ Teri (po roku ponownie uczestniczy w Procesie Podróży)

Moja podróż do domu…

Nazywam się Jean Brazeau i siedem lat temu pokonałam raka piersi. Pokonałam także guza mózgu i rdzenia kręgowego. Jestem ofiarą znęcania się psychicznego, emocjonalnego i molestowania seksualnego, do którego dochodziło w okresie dzieciństwa. Te doświadczenia napełniły mnie strachem, wstydem, złościom, nienawiścią samej siebie, winą i niekończącym umniejszaniu swojego znaczenia w świecie.
Moje życie zaczęło się sypać około 11 marca 2000 roku, kiedy niespodziewanie zmarła moja najstarsza siostra. Siłę do dalszej egzystencji dawały mi jedynie dzienne dawki leków antydepresyjnych. Jedenaście miesięcy później, w trakcie rutynowej mammografii, wykryto u mnie raka piersi. Gdzieś w głębi czułam, że ta diagnoza wyswobodzi mnie z dotychczasowego życia i napełni radością i osobistym spełnieniem. Wierzyłam niestety, że nie mam kontroli nad rakiem i dlatego całkowicie i bezmyślnie oddałam się w ręce lekarzy z nadzieją, że wkrótce nadejdzie nowe życie. Schowałam swoje emocje głęboko i nie chciałam stawić im czoła.
Codziennie ćwiczyłam, zdrowo się odżywiałam, biegałam, służyłam radą innym i lekarze stawiali mnie za wzór – osobę, która w sposób modelowy radzi sobie z rakiem. Moje leczenie polegało na poddaniu się operacji, chemioterapii i naświetlaniu przez co walka stała się o wiele trudniejsza. Efekty uboczne przytłoczyły mnie, przepisano kolejny lek antydepresyjny, który niwelował efekty chemioterapii, a jednocześnie przyśpieszył menopauzę.
Przypominam sobie 11 września 2001 roku – dzień, w którym terroryści zaatakowali Amerykę i bliźniacze wieże World Trade Center. Ten dzień zaczął się jak każdy inny – monotonię narzucała choroba. Po tym jak zakończyłam ostatnią serię chemioterapii, usiadłam w salonie ze wzrokiem przyklejonym do telewizora. Efekty chemioterapii i menopauzy były nieznośne. Byłam spuchnięta, łysa, wychudzona, samotna, przerażona i w ciężkiej depresji. Wydarzenia z 11 września 2011 roku odebrałam osobiście. Zarówno mój świat wewnętrzny, jak i zewnętrzny rozpadały się – czułam, że zbliża się koniec. Popadałam w głęboką czarną dziurę i depresję.
Nie mogłam już dłużej chować się za warstwą makijażu, która miała być skorupą, którą stworzyłam i głęboko wierzyłam, że to prawdziwa ja. Chciałam zajrzeć do swojego wnętrza i przekonać siebie, że lubię, to co widzę. Teraz, po czasie, zdaję sobie sprawę, że wcale nie zaglądałam do swojego wnętrza. Przez kolejne 2 lata moje życie przeplatało się licznymi bolesnymi wydarzeniami – śmierć syna mojej najlepszej przyjaciółki, mojego szwagra, ojczyma oraz matki. Po 19 miesiącach od zakończenia leczenia, podczas rutynowej kontroli onkolog wykrył „nieznaną masę” w moim mózgu i rdzeniu kręgowym. Pięć krótkich dni po pogrzebie mojej matki usłyszałam od neurochirurga serię niejasnych słów – ‚porażenie kończyn dolnych’, ‚nieodwracalne zmiany’, ‚operacja na rdzeniu kręgowym’. Słowa te zostawiły mnie totalnie osłupiałą.
Był to również moment, który pozwolił mi zobaczyć swoją przyszłość – wypełnioną chorobami, lekami, efektami ubocznymi, paraliżem i śmiercią. To był dzień, w którym powiedziałam DOŚĆ! Zapoznałam się z alternatywnymi metodami leczenia, które mogą wyleczyć mnie na poziomie fizycznym, psychicznym i emocjonalnym – dotrzeć do źródła choroby, do jej poziomu komórkowego.
Tak zaczęła się moja podróż ku uzdrowieniu. Byłam duchowym wrakiem, byłam emocjonalnie wykończona, a moje ciało było zmęczone bólem kiedy natrafiłam na „The Journey” – książkę Brandon Bays, która napisała ją po tym jak sama pokonała guza wielkości piłki do kosza w 6 i pół tygodnia, bez chemioterapii, operacji i leków. Teraz „The Journey” stało się nieodłącznym elementem mojego procesu uzdrawiania fizycznego, emocjonalnego i duchowego. Wypełniło moje życie radością, bezpieczeństwem, wsparciem i narzędziami, dzięki którym mogę wydobywać emocje.
Nauczyłam się panować nad bólem, smutkiem, złością, winą, strachem, a także doceniać moje ciało, umysł i duszę. Każdej złej emocji jest we mnie coraz mniej, a coraz więcej pojawia się mnie, miłości, radości, współczucia, wewnętrznego spokoju i wdzięczności.
Patrząc w przeszłość, zdaję sobie sprawę, nie nie wiedziałam wtedy kim jestem. Teraz już wiem – czuję się dobrze w swoim ciele i doceniam to, co przynosi mi życie. Jestem niezależna. Strach, który wcześniej dominował, zastąpiony został wiarą. Wszystko dobrze się układa! Czuję się świetnie i mam dużo więcej energii. Zredukowałam liczbę przyjmowanych leków. Czuję, że za rogiem czeka na mnie kolejna ekscytująca przygoda. Nie ma już zbędnych pytań w mojej głowie – co za ulga!
Teraz już wiem, że choroba jest sposobem komunikowania się z nami naszego ciała. Sami musimy wsłuchiwać się w to, co desperacko próbuje przekazać nam nasze ciało. Zrozumienie jego potrzeb jest początkiem procesu uzdrawiania.

~ Jean Brazeau

Jestem gotowa aby zostać mamą

Jestem tak szczęśliwa i wzruszona. Pewnego dnia byłam sama w domu – martwiło mnie parę spraw. Następnie położyłam się spać. Śniłam o małym chłopcu, który przyszedł do mnie i powiedział mi, że już nigdy nie będę sama, że on już na zawsze będzie ze mną i moim mężem. Następnie śniło mi się, że zobaczyłam Was i powiedziałam Wam, że jestem w ciąży. Obudziłam się dogłębnie poruszona, zaczęłam płakać. Nie mogłam być w ciąży. Sytuacja ta wydarzyła się krótko po naszych warsztatach.
Jednak potwierdziło się to, o czym śniłam – JESTEM W CIĄŻY! Nie mogę w to uwierzyć! To stało się tak nagle! Jestem gotowa aby zostać mamą – 2 tygodnie po warsztatach! Dziękuję Wam!

~ Teri